Jednym ze sposobów blokowania zmian w Polsce jest posługiwanie się mitem „fachowców”. „Fachowców” ruszyć nie można, bo oni jako jedyni się znają, czego dowodem fakt, że siedzą w danej instytucji kilkadziesiąt lat. Bez nich ona upadnie. Po to, by awans młodych powstrzymać, ukuto termin „Misiewicze”. Odsuwanie resortowych dzieci to promowanie „Misiewiczów”. Proste? Gdy Dawid Wildstein został szefem redakcji publicystyki w TVP Info, nie przejął się tą retoryką. Nowi ludzie, którzy przyszli z nim do TVP, są dziś już wydawcami, prowadzącymi czy ważnymi reporterami. Programy „Minęła dwudziesta” czy „Woronicza 17” są najczęściej oglądanymi w swoich pasmach w telewizjach informacyjnych. „W tyle wizji”, „Cztery strony”, „Bez retuszu” czy „Gość poranka” także odnoszą sukcesy. Młodzi wprowadzili do TVP nowe technologie, w tym współpracę z mediami społecznościowymi. Dziś to media prywatne, jak Polsat News czy TVN24, naśladują pomysły telewizji publicznej. To nie zdarza się w innych krajach często. Dzięki odważnym posunięciom Dawida Wildsteina mit niezastąpionych „fachowców” upadł. Oby dostrzegli to ludzie odpowiedzialni za zmiany w innych instytucjach.