Prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski zerwał umowę z TVP na organizację festiwalu.  Krytycy decyzji prezydenta uznali to za działanie polityczne, narażające miasto na utratę festiwalu – swojej chluby. Gdy zrobiło się głośno o prezydencie, okazało się, że jego ojciec i dziadek byli funkcjonariuszami MSW PRL – o czym poinformował „Tygodnik Opole”. 

Prezydent Opola zerwał umowę z TVP i cofnął licencję do używania nazwy Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki Opole, tłumacząc to dobrem festiwalu. Nastąpiło to po fałszywej informacji, jakoby zabroniono udziału w festiwalu piosenkarce Kayah. W zamieszaniu z udziału w imprezie zrezygnowali kolejni artyści, w tym Maryla Rodowicz. Prezes TVP Jacek Kurski decyzję Wiśniewskiego określił jako bezprawną. Kurski wskazał, że Wiśniewski naraził miasto na wielomilionowe odszkodowanie. Jednocześnie prezes TVP zapowiedział, że festiwal odbędzie się poza Opolem.

Arkadiusz Wiśniewski – to były radny Platformy Obywatelskiej w Opolu. W radzie miasta był przewodniczącym klubu PO oraz wiceprzewodniczącym rady. W 2010 r. z mandatu tej partii został zastępcą prezydenta Opola. Gdy został z tej funkcji odwołany, odszedł z ugrupowania. W 2014 r. jako kandydat niezależny, wspierany przez część działaczy Solidarnej Polski, został prezydentem miasta.

Dziadek prezydenta Opola Józef Mól w 1951 r. w został milicjantem. W pierwszych latach służby zbierał pozytywne opinie służbowe. Jednak z czasem, głównie w związku z konfliktem z żoną, stawał się coraz gorszym pracownikiem. W efekcie zwolniono go ze służby w 1967 r.

Jego syn, Henryk Mól – ojciec prezydenta Opola – w 1972 r. zgłaszając się do pracy w MO, powoływał się na milicyjną służbę ojca. Został przyjęty po złożeniu ślubowania o utrwalaniu socjalizmu i zwalczaniu jego wrogów. Jego upragnioną pracą okazała się służba w ZOMO.

Henryk Mól szybko dał się poznać jako lojalny, zaangażowany w służbę funkcjonariusz, co przełożyło się na awanse. Przeniesiono go z ZOMO do Milicji Obywatelskiej. Trafił do Komendy Wojewódzkiej Milicji w Opolu. W 1975 r. zmienił nazwisko na Wiśniewski. Na początku lat 80. został przeniesiony do Służby Bezpieczeństwa. W stanie wojennym rozpoczął pracę inspektora Wydziału Dochodzeniowego a następnie Wydziału Śledczego. Przesłuchiwał podejrzanych i świadków śledztw, dokonywał przeszukań i innych czynności procesowych.

Zapytaliśmy prezydenta o  przeszłość jego przodków, jednak do czasu publikacji teksu nie uzyskaliśmy odpowiedzi.