Panowie Siemoniak, Tomczyk I Kierwiński doskonale wiedzą, że miałem autoryzację dostępu do tajnych informacji w USA. Znam dobrze procedury, gdyż pracowałem nad projektem dla armii amerykańskiej, więc te procedury doskonale znam. Ale udają zaskoczenie, czyli rżną głupa – powiedział Wacław Berczyński w wywiadzie dla „Super Expressu”.

- Miałem do niedawna Security Clearence, czyli autoryzację dostępu do tajnych informacji w USA, gdyż pracowałem nad projektem dla armii amerykańskiej, więc te procedury doskonale znam. Byłem w tym zakresie szkolony - zarówno w USA, jak i w Polsce, o czym panowie Siemoniak, Tomczyk I Kierwiński wiedzą doskonale. Ale udają zaskoczenie, czyli rżną głupa – powiedział Berczyński.

Podtrzymał on swoje zdanie o francuskich helikopterach. - Są przeciętne i były dwa razy za drogie. Jeszcze zanim PiS doszedł w Polsce do władzy, mówiłem, że to był przekręt na co najmniej miliard dolarów i od tego czasu zawsze to twierdziłem. Swego zdania nie zmienię. Przy całej tej hecy PO (Siemoniak itd.) nikt tego nie prostował - mówił.

To była próba kradzieży z Polski miliarda albo więcej dolarów. To był duży, a może największy przekręt w historii Polski. Moje polskie sumienie, a są jeszcze tacy ludzie, nie pozwoliło mi przejść nad tym obojętnie

- dodał.

Wacław Berczyński powiedział, że nie unika prokuratury i jeżeli dostanie wezwanie to na pewno, udzieli wszelkich wyjaśnień. Dziennikarze „Super Ekspresu”, którzy napisali, że „jako jedyni dotarli do najbardziej poszukiwanego w Polsce człowieka”, musieli być bardzo zakłopotani, kiedy dr Berczyński wyjaśnił, że wystarczyło przyjść do jego domu w USA, w którym mieszka od 20 lat.

Moja „ucieczka” była planowana na 13 kwietnia. „Uciekłem” do domu, w którym mieszkam od 1987 roku. Chciałem spędzić Wielkanoc z rodziną. A to chyba nie przestępstwo

- powiedział Wacław Berczyński.

Jak ustalił portal niezależna.pl, do dokumentacji związanej z offsetem na śmigłowce Caracal doktor Wacław Berczyński nie miał dostępu. Warto podkreślić, że tego rodzaju dokumentów w Ministerstwie Obrony Narodowej nigdy nie było.

Czytaj też: Kierwińskim zajmie się prokuratura?

Temat rzekomej ucieczki naukowca z Polski poruszony został podczas rozmowy Roberta Mazurka z Tomaszem Siemoniakiem w RMF FM. Dziennikarz ośmieszył działacza Platformy Obywatelskiej.


Przypomnijmy, że negocjacjami offsetowymi zajmowało się Ministerstwo Gospodarki (obecnie resort rozwoju i finansów), w skład 19-osobowego zespołu badającego oferty offsetowe weszło siedmiu przedstawicieli MON, a 4 października ub. r. minister rozwoju zakończył negocjacje offsetowe.

Przetarg na wielozadaniowe śmigłowce dla wojska rozpisano wiosną 2012 r za rządów koalicji PO-PSL. Odpowiedzialnym za jego przebieg i realizację był ówczesny wiceminister obrony narodowej Czesław Mroczek. Dopiero w kwietniu  2015 r. MON wstępnie wybrało ofertę europejskiej grupy Airbus Helicopters z maszyną H225M Caracal, uznając, że tylko ona spełniła wymogi formalne. Już 30 września 2015 r. rozpoczęły się negocjacje umowy offsetowej, której podpisanie było warunkiem zawarcia kontraktu.

Przeciwko decyzji ówczesnego szefa MON Tomasza Siemoniaka protestował, będący wówczas w opozycji PiS oraz związki zawodowe działające w zakładach w Mielcu i Świdniku. W maju 2015 r. PiS w sprawie przetargu zawiadomiło prokuraturę, która początkowo odmówiła wszczęcia śledztwa. 30 września 2015 r. rozpoczęły się negocjacje umowy offsetowej, której podpisanie było warunkiem zawarcia kontraktu na dostawę śmigłowców.

Czytaj też: Tak rząd Kopacz „negocjował" Caracale. Zobacz ile śmigłowców za tę samą cenę kupiła Turcja

Po objęciu funkcji szefa MON to Antoni Macierewicz zadecydował o przeglądzie postępowań dotyczących zakupów, w tym na śmigłowce.W października 2016 ub.r. Ministerstwo Rozwoju, które negocjowało offset, uznało dalsze rozmowy za bezprzedmiotowe. Zdaniem rządu, przedstawiona oferta nie odpowiadała bezpieczeństwu Polski oraz interesom ekonomicznym Polski. Wartość proponowanego offsetu przez francuski koncern był niższy od oczekiwanego.

Jesienią 2016 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie uchyliła decyzję z 2015 r. o odmowie śledztwa z ówczesnego zawiadomienia posłów PiS w sprawie przetargu na śmigłowce i badała sprawę w postępowaniu sprawdzającym. W październiku 2016 ub. r. prokuratura wszczęła śledztwo.