Jeżeli ktoś jeszcze ma wątpliwości, że należy jak najszybciej odsunąć od wpływów w armii oficerów szkolonych w sowieckich szkołach i z rozrzewnieniem wspominających służbę pod dowództwem Wojciecha Jaruzelskiego, to wywiad z Moniką Jaruzelską w jednym z programów Polsatu powinien te wątpliwości rozwiać. Otóż córka zbrodniarza odpowiedzialnego za działania zbrojne przeciwko własnemu narodowi powiedziała coś, co jeży włos na głowie: „Ta masakra piłą mechaniczną, której i na polskich lasach, i na polskiej armii się dokonuje, to są rzeczy, które są dla mnie bolesne. Ale też się tak zastanawiam, że ci wojskowi, którzy odchodzą, że tak się żalą, że oni są kompletnie bezradni. Tak mi brakuje, żeby któryś z nich tak coś przedsięwziął, coś takiego mocniejszego. Ja nie wiem co, żeby nie było, że Jaruzelska nawołuje generałów do puczu. Przeszkadza mi branie na siebie przez polskich oficerów takiej roli trochę ofiary. Powinni to w jakiś sposób przerobić na jakąś wartość, z której coś wyniknie”. Takich rad udziela pani Jaruzelska i wie, co mówi, bo przecież pamięta, jak tatuś przygotowywał wojnę z polskim narodem.