Któż nie pamięta słynnego "brudnego" stołu Kamila Durczoka, za który gromy poleciały w stronę niejakiego Rurka? To było jednak odtworzone nagranie. Na antenie wulgarne teksty, zwłaszcza z ust "redaktorów", padają rzadko. Tymczasem TVN24 zaliczyła koszmarną wpadkę.

W przeszłości bywały już podobne skandale. Gwiazdor stacji i były szef "Faktów" Kamil Durczok, swego czasu mocno zdenerwował się, bo ktoś nie wyczyścił stołu.

Później była wpadka reportera prowadzącego relację z miejsca zdarzenia na drodze krajowej nr 61. Zanim wszedł na wizję został zapowiedziany ze studia. Wtedy widzowie usłyszeli soczyste "Pier***" z ust dziennikarza.

To, co jednak dotarło do uszu widzów podczas emisji programu "Teleserwis", na antenie TVN24 wyrasta na lidera niechlubnego rankingu. Gdy emitowano reportaż, poświęcony pierwszej w Polsce operacji wszczepienia ucha środkowego, w momencie, gdy pacjent opowiadał o zabiegu, nagle można było usłyszeć inny głos.

Najprawdopodobniej jedna z osób pracujących w reżyserce sprawdzała mikrofon. Pracownik TVN24 zapomniał go wyciszyć. Mężczyzna zaczął dość niewinnie. Obok wypowiedzi pacjenta słychać "Lecę, lecę, lecę..." Gdyby na tym próba mikrofonu się zakończyła, sytuacja mogłaby zostać uznana za zabawną. Ale on kontynuował i dość donośnym głosem powiedział:

- Lecę, lecę, lecę... lecę Wam wpier***ić!