– Rozmawialiśmy wczoraj o 22 przez telefon, Paweł wracał z Telewizji Republika. Krótko, bo toczył on właśnie z taksówkarzem dyskusję o Melchiorze Wańkowiczu. Wiedziałem, że nie powinienem mu przeszkadzać, bo byłoby mu głupio wobec taksówkarza, którzy mógłby się poczuć zlekceważony. Takie było jego podejście do zwykłych ludzi – mówi Piotr Lisiewicz, autor programu „Wywiad z chuliganem”. Nagrał on ostatni wywiad z Pawłem Zarzecznym, który jutro 21.30 ukaże się w Telewizji Republika.

Paweł sam się do mnie zgłosił, że chce wystąpić w moim programie, co wymagało od niego przyjazdu do Poznania. Wiedział, co chce powiedzieć. Broni w nim przed nagonkami kibiców piłkarskich, których wady i zalety świetnie znał. Opowiada o swojej historii kibicowania, od kiedy jako 6-latek poszedł pierwszy raz na Legię – mówi Piotr Lisiewicz.

W wywiadzie padają słowa, które można uznać za testament zmarłego. – Znam na pamięć połowę twórczości Norwida. Zawsze bardziej utożsamiałem się z prześladowanymi, niż nagradzanymi. Uważam, że jeśli ktoś dostaje medal, nagrodę, to zostaje po nim tylko proch, pył, w ogóle śmieć. Norwid, Hłasko, Tyrmand – to są ci moi ulubieńcy – mówi Paweł Zarzeczny.

W „Bulu głowy” Paweł Zarzeczny rozmawiał z widzami Telewizji Republika o sprawach, które ich nurtowały. – Potrafił to jak nikt inny, bo kto w dzisiejszych czasach rozmawia z taksówkarzem o Wańkowiczu? – pyta Piotr Lisiewicz.