W Sejm trwa debata nad wnioskiem PO o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra środowiska Jana Szyszki. Podczas posiedzenia głos zagrała premier Beata Szydło i nie oszczędzała opozycji, a przede wszystkim jej populistycznych gestów. - Sianie zamętu i chaosu jest waszym sposobem na uprawianie polityki. Szkodzicie Polsce - stwierdziła szefowa rządu.

Już rano poseł PiS Beata Mazurek stwierdziła: 

"Chcę bardzo wyraźnie podkreślić, że żaden wniosek - zarówno o wotum nieufności dla rządu premier Szydło, ewentualny wniosek o odwołanie ministra Szyszki - nie ma jakichkolwiek szans na powodzenie. To są desperackie kroki opozycji, która poza tym, że składa takie wnioski, że kłamie nieustannie, że wyprowadza ludzi na ulice, nie ma Polakom nic do zaoferowania".

A podczas sejmowej debaty minister Jan Szyszko, jak i premier Beata Szydło, jasno ocenili intencje polityków Platformy Obywatelskiej.

- Wniosek, o którym dziś rozmawiamy powstał pod wpływem impulsu jakim była zmyślona historia wiewiórki - stwierdziła premier Szydło.


- Opozycja próbuje zademonstrować jak bardzo martwi się losem drzew w Polsce - dodała.


- Sianie zamętu i chaosu jest waszym sposobem na uprawianie polityki. Szkodzicie Polsce - zwróciła się do posłów opozycji premier Szydło.


Premier podkreśliła, że minister środowiska jest cenionym w świecie specjalistą.

"Jego ciężka praca doprowadziła do tego, że konkluzje szczytu klimatycznego w Paryżu w 2016 r. zakończyły się sukcesem Polski" - powiedziała Szydło. Dodała, że na wniosek polskiego rządu wpisano, że polityka klimatyczna musi uwzględniać specyfikę poszczególnych gospodarek.


Według premier to działania Szyszki doprowadziły do tego, że pakiet klimatyczny uwzględnia charakter polskiej gospodarki opartej na węglu.

"Jednym z postulatów było zalesianie, jako rozwiązanie, które z jednej strony będzie polepszało klimat, a z drugiej rozwiązywało kwestię redukcji dwutlenku węgla" - mówiła premier.


Podkreśliła, że w 2009 r. wówczas rządzący przyjęli rozwiązania "skrajnie niekorzystne dla polskiej gospodarki".

"Zgodziliście się, aby rokiem bazowym do liczenia redukcji emisji gazów cieplarnianych stał się rok 2005, a nie dużo korzystniejszy dla nas 1990, który był zapisany w konkluzjach Rady Europejskiej z 2007 r., które podpisał prezydent, profesor, świętej pamięci Lech Kaczyński" - mówiła premier.


"Zmieniliście to, świadomie, ze szkodą dla polskiej gospodarki" - mówiła. Według premier to determinacja ministra środowiska i jego autorytet spowodowały, że rząd w Paryżu wywalczył dla Polski dobre rozwiązania.

"Myślę, że kiedy pan Schetyna i pan Petru dogadają się, kto jest ważniejszym liderem opozycji, zabierzecie się do uczciwej pracy" - wskazała premier.