Po ohydnej manipulacji związanej ze słowami Marine Le Pen o „demontażu Unii” w towarzystwie Jarosława Kaczyńskiego przyszła pora na uderzenie w Andrzeja Dudę. "Rzeczpospolita" w tekście „Słaba ochrona prezydenta” zawarła szereg nieprawdziwych informacji – podaje Kancelaria Prezydenta w oświadczeniu. Dodano, że „autorki artykułu naruszyły zasady dziennikarskiej rzetelności, posługując się kłamstwem, manipulacjami i interpretując fakty zgodnie z wcześniej założoną tezą”.

Niemal wszyscy czekali na poniedziałkowy poranek. Wszystko za sprawą wpisu Cezarego Szymanka – naczelnego internetowego serwisu „Rzeczpospolitej”. Zapowiedział on, że specjalnie dla „RP” wypowiedziała się Marine Le Pen i podał jeden cytat: „Jeśli wygram, podejmę współpracę z Kaczyńskim w demontażu Unii”.



Stało się zupełnie inaczej, niż zamierzano. Wyszło na jaw, że była to manipulacja ze strony autora tekstu.

Słowo „demontaż” nie padło z ust Marine Le Pen. „Napisanie podtytułu w formie cytatu było błędem, za co czytelników przepraszam” - napisał w poniedziałkowym wyjaśnieniu Jędrzej Bielecki, autor artykułu w „Rzeczpospolitej” pt. „Le Pen chce sojuszu z PiS”.

Po tej wpadce „Rzepa” znów się skompromitowała. Jak pisze Kancelaria Prezydenta - artykuł „Słaba ochrona prezydenta”, który został zamieszczony we wtorkowym wydaniu „Rzeczpospolitej” „zawiera szereg nieprawdziwych informacji”.

Biuro Prasowe KPRP w wydanym oświadczeniu punktuje manipulacje „Rzeczpospolitej”.

Przedstawiamy pismo w całości:
 
Oświadczenie KPRP w sprawie tekstu „Słaba ochrona prezydenta”
Artykuł „Słaba ochrona prezydenta”, zamieszczony w dzisiejszym wydaniu „Rzeczpospolitej” (s. A5), zawiera szereg nieprawdziwych informacji.
 

1.        Nie była to pierwsza, lecz trzecia oficjalna wizyta zagraniczna Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Wcześniej odwiedził on Tallinn oraz Berlin.

2.        Za bezpieczeństwo Prezydenta RP podczas wizyt zagranicznych odpowiada strona przyjmująca, we współpracy z Biurem Ochrony Rządu. Nieprawdziwe jest stwierdzenie, jakoby „Prezydent RP poruszał się po Londynie prywatną taksówką”. Samochód, z którego korzystał Prezydent RP podczas omawianej wizyty, został zapewniony przez służby brytyjskie, zgodnie z obowiązującymi je procedurami.

3.        Kancelaria Prezydenta RP nie wynajmuje samochodów, którymi głowa państwa porusza się za granicą. KPRP wynajmuje niekiedy na własny koszt samochody, którymi przemieszczają się pozostali członkowie delegacji, oraz pojazdy dodatkowe. W wypadku podróży do Londynu były to dwa minibusy: jeden dla dziennikarzy, drugi wykorzystywany w celu przewozu bagaży.

4.        Podczas wizyt zagranicznych Prezydent RP nie zawsze porusza się opancerzoną limuzyną, jak sugerują autorki tekstu. Wybór odpowiedniego środka transportu zależy od oceny stopnia zagrożenia dla osoby ochranianej. Oceny tej dokonuje strona przyjmująca. Pojawiające się w tekście zdanie, wypowiadane przez „byłego szefa BOR”: „Bardzo rzadko zdarza się, że strona goszcząca nie chce dać gościowi pancernego samochodu”, jest niezgodne z prawdą.

5.        Reasumując: autorki artykułu naruszyły zasady dziennikarskiej rzetelności, posługując się kłamstwem, manipulacjami i interpretując fakty zgodnie z wcześniej założoną tezą.