Mądry Niemiec po szkodzie. Ta trawestacja polskiego przysłowia bardzo dobrze opisuje akcję państwa niemieckiego, które przekupuje imigrantów, byle tylko raczyli opuścić Republikę Federalną. Nie można w bardziej spektakularny sposób przyznać się do klęski swojej polityki imigracyjnej, niż to uczynił Berlin. Lecz do klęski tej polityki, głównie w odniesieniu do przybywających spoza Europy muzułmanów, przyznaje się nie tylko kanclerz Angela Merkel. Trzynaście miesięcy temu w narodowym referendum Duńczycy wyrzucili na śmietnik politykę imigracyjną własnego rządu. Ich sąsiedzi Szwedzi, których kraj był przez kilka dekad oazą dla imigrantów, również mają dość i zapowiedzieli wyrzucenie nawet kilkudziesięciu tysięcy niechcianych – już! – gości. Kolejne królestwo – Holandia – także wyraźnie zweryfikowało swoją politykę otwartych drzwi praktycznie dla każdego. A Polska? My nie mamy tego problemu. Tylko że my mamy Kaczyńskiego i jego realistyczną politykę. Nasi bliżsi i dalsi sąsiedzi wybierali przywódców, którzy w tym obszarze prowadzili politykę surrealistyczną i skrajnie bezmyślną. A jak mówi inne polskie przysłowie: „jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz”.