Zamieszania z zagranicznym wyjazdem Ryszarda Petru nie ma końca. Gdy w Nowoczesnej ustalili już ostateczną wersję wydarzeń, do dziennikarzy wyszedł w reszcie sam lider partii i oświadczył, że wbrew doniesieniom dziennikarzy... nie był na Maderze, a jego wyjazd miał charakter prywatny.

Co ciekawe, jak informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl w poniedziałek pytana o ten wyjazd wiceszefowa partii Katarzyna Lubnauer zapewniała, że Petru wyjechał na wcześniej zaplanowany wyjazd... w sprawach partyjnych. Z kolei Adam Szłapka pytany o tę wypowiedź odpowiedział: "jakieś najwyraźniej zamieszanie powstało, ale to był wyjazd absolutnie prywatny".

W poniedziałek w internecie pojawiło się zdjęcie lidera Nowoczesnej na pokładzie samolotu, na którym widać go wraz z wiceszefową Nowoczesnej, posłanką Joanną Schmidt.
 
CZYTAJ WIĘCEJ: Petru już w Warszawie! A Nowoczesna ustaliła ostateczną wersję zdarzeń
 
Do całej sprawy odniósł się na konferencji prasowej Ryszard Petru.

-Protest posłów Nowoczesnej w sali obrad Sejmu jest rotacyjny. Moja nieobecność w ciągu ostatnich kilku dni była zaplanowana. Przypomnę: byłem na Wigilii i 30 grudnia, również następnego dnia po Wigilii, byłem też chwilę na proteście w Sejmie. Mój wyjazd miał charakter prywatny, był finansowany z pieniędzy prywatnych. Nie było tam żadnej złotówki z pieniędzy publicznych, ani partyjnych. Wbrew doniesieniom medialnym nie byłem na Maderze – mówił Ryszard Petru.

Gdy dziennikarze zaczęli dopytywać go o szczegóły jego zagranicznej podróży, lider Nowoczesnej stwierdził, że... nie będzie na te pytania odpowiadał.

- Nie będę odpowiadał na pytania o charakterze prywatnym. Jestem skłonny odpowiadać na wszystkie pytania dotyczących kwestii politycznych. Nie chcę natomiast odpowiadać na żadne pytania dotyczące kwestii niezwiązanych z polityką, czyli prywatnych – oznajmił Petru.