Patrząc na demonstracje resortowych dzieci i czytając relacje „zaprzyjaźnionych mediów”, miałam przed oczami Jerzego Urbana. I chociaż to może wydawać się mało prawdopodobne, to jednak okazuje się, że uczniowie przerośli nauczyciela w nienawiści i knajactwie.

Nienawidzą wszystkiego, co się kojarzy z konserwatyzmem i Kościołem. Trzynastego grudnia miał miejsce taniec upiorów: Maria Kiszczak bredziła o zabijaniu dzieci, a esbecy, którzy przecież jeszcze niedawno pałowali i mordowali, w 35. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego upominają się o „prawa”. Wnuk posła, który zatwierdził stan wojenny – chodzi oczywiście o lidera KOD‑u Mateusza Kijowskiego – plecie androny, które później skwapliwie podchwytują media dawnego mainstreamu. W związku z ostatnimi wydarzeniami rodzi się także pytanie, jak wymiar sprawiedliwości potraktuje tych, którzy spalili przed Sejmem kukłę Jarosława Kaczyńskiego. Pytanie o tyle zasadne, że zupełnie niedawno na karę bezwzględnego więzienia skazano we Wrocławiu demonstranta, który podczas pikiety spalił kukłę Żyda. Po tej demonstracji krzyczano w mediach o nienawiści. Ciekawe, co będzie teraz?