W Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbyła się debata na temat sytuacji w Polsce. Przewodniczący delegacji PiS w PE określił kolejną w tym roku debatę na temat sytuacji w Polsce „orwellowskim spektaklem”. Zwracając się bezpośrednio do atakującego polski rząd Fransa Timmermansa prof. Legutko wytknął mu zignorowanie licznie zgłaszanych uwag dotyczących rażących błędów w stanowisku Komisji Europejskiej.

Ryszard Legutko przypomniał, że Frans Timmermans ciągnie z uporem sprawę Trybunału Konstytucyjnego, jednak KE nie reagowała, gdy tuż przed wyborami zmieniano ustawy po to, by sędziów wybrał jeszcze poprzedni Sejm.

Nie mówcie, że chodzi wam o wolność, bo o nią chodzi wam najmniej. Chodzi wam o zachowanie monopolu jednej strony - waszej. Choćbyście nie wiem, jak długo mówili o wartościach europejskich, coraz mniej macie z nimi wspólnego

- mówił podczas debaty Ryszard Legutko.

Jednocześnie przewodniczący delegacji PiS w Parlamencie Europejskim poinformował, że kilka tygodni temu wraz z europosłem Tomaszem Porębą skierowali do Fransa Timmermansa obszerny list, w którym wskazywali na rażące błędy w stanowisku Komisji Europejskiej.

Nie chodzi o interpretację; chodzi o poważne błędy rzeczowe dotyczące polskiej Konstytucji i polskiego prawa. Pan swoim zwyczajem wszystkie te uwagi zignorował albo ich nie zrozumiał, albo udaje, że nie rozumie. To stara metoda. Udawać, że czegoś nie ma. Prawda jak to wszystko wygląda prosto, jeśli nie trzeba odpowiadać na argumenty i wystarczy cały czas śpiewać tę samą arię przy klaszczącej widowni? To nie jest żaden sposób rozstrzygania sporów

- podkreślił prof. Legutko.

Po stronie Polski zdecydowanie opowiedział się Syed Kamall, przewodniczący Grupy EKR, który zaznaczył, że polski rząd nie potrzebuje pouczeń ze strony instytucji unijnych.

Kiedy się poucza rząd, który wygrał demokratyczne wybory zdecydowaną większością, to poucza się nie tylko rząd, który jest u władzy, ale również tych ludzi, którzy na niego głosowali. Polski rząd nie potrzebuje pouczania jak prowadzić demokratyczne państwo, ale lewica często lubi pouczać na temat demokracji. A przecież jesteście pełni hipokryzji, popieraliście rządy tyranów w przeszłości

- mówił Kamall.

Zdaniem przewodniczącego EKR, Parlament Europejski nie ma żadnej roli do odegrania w relacjach KE - rząd Polski.

Prowadzenie takiej debaty podważa dialog, polaryzuje konflikt

- ocenił Kamall.

Stanowczo po stronie polskiego rządu stanął również przewodniczący duńskiej delegacji w EKR Anders Vistisen, który podkreślił, że obecnie za pośrednictwem Parlamentu Europejskiego prowadzona jest nagonka wobec Polski i przypomniał niedawny kongres ALDE w Warszawie, po którym kilka dni później zgłoszono na Konferencji Przewodniczących wniosek o przeprowadzenie debaty o Polsce.

Wiceprzewodniczący KE tylko poucza i nie korzysta z oficjalnych kanałów komunikacji. W UE nie można podżegać do konfliktów, KE powinna działać w sposób odpowiedzialny i współpracować z rządem, który został wybrany i który jest reprezentowany w Radzie. Pan jeszcze raz pokazał, że jest pan upolityczniony, nie jest pan urzędnikiem, nie broni pan traktatów, ale jest pan narzędziem politycznym skierowanym przeciwko demokratycznie wybranemu rządowi

– mówił Vistisen, zwracając się bezpośrednio do Timmermansa.