Wczoraj przekonaliśmy się, jak może wyglądać robienie materiałów telewizyjnych, gdy dziennikarze znikną z korytarzy sejmowych. Pokazała to posłanka Joanna Scheuring-Wielgus, która napadła na dziennikarkę TVP Ewę Bugałę i była na tyle niemądra, by pochwalić się tym publicznie.

Z filmiku mało można zrozumieć, ale wygląda to tak, jakby posłanka chciała się rzucić na reporterkę z pięściami. Tym samym polityk Nowoczesnej zgłosiła, zdaje się, akces do zawodu dziennikarza obywatelskiego. Idę o zakład, że za jej przykładem pójdą inni, bo zapewne zwolennicy tej partii pieją z zachwytu nad dzielną bojowniczką o zniesienie dyktatury kobiet. Zastanówmy się. Skoro politycy Nowoczesnej nagrywają filmiki z „interwencjami” wobec dziennikarzy, to co ich powstrzyma przed nagrywaniem kolegów z ław poselskich? Konfiskata telefonów i tabletów? Nakaz używania archaicznych nokii 3310? Można brnąć dalej w absurdy. Szczególnie jednak irytuje mnie, jak uzasadniają utrudnianie pracy dziennikarzom w Sejmie posłowie PiS‑u, którzy powtarzają: w żadnym parlamencie w Europie dziennikarze nie mają tak dobrze. Czy aby to nie ci sami politycy mówią, że Polska na tle Europy ma być wyspą wolności?