Jakie powinny być kryteria wyboru śmigłowców? Czy wybór wielozadaniowego śmigłowca dla polskiej armii – Caracala – był optymalny do realizacji celów operacyjnych polskich sił zbrojnych? W jaki sposób wybrać jego następcę?

Upodstaw pozyskania przez resort obrony odpowiedniego sprzętu i uzbrojenia wojskowego leży, najogólniej mówiąc, konieczność zaspokojenia określonych przez armię potrzeb operacyjnych Sił Zbrojnych RP (bieżących, pilnych czy perspektywicznych) z uwzględnieniem reguły koszt-efekt. Oprócz tej oczywistej kwestii w wypadku pozyskania uzbrojenia od dostawcy zagranicznego wymagany jest również offset, czyli kompensacja poniesionego wydatku za granicą, w tym uzyskanie transferu technologii. Inne oczekiwania w takiej sytuacji dotyczą zwiększenia zatrudnienia (utworzenia nowych miejsc pracy). W interesie naszego kraju jest też jak największy możliwy udział polskiego przemysłu obronnego w procesie pozyskania nowego produktu.

Staruszek caracal

Decyzja podjęta przez poprzednią ekipę rządzącą w sprawie pozyskania śmigłowców wielozadaniowych produkowanych przez francuski koncern Airbus nie wygląda najlepiej w powyższym kontekście. Caracale nie spełniałyby niezbędnych wymogów technicznych i potrzeb operacyjnych oraz innych oczekiwań związanych z ich wykorzystaniem.

Przykładem aż nadto wymownym jest planowane wykorzystanie tych śmigłowców do współpracy z Marynarką Wojenną w sytuacji, gdy ta ostatnia nie dysponuje żadnym okrętem mogącym przyjąć na swój pokład ważący 11 ton „latający autobus”. Nadto polskiej armii nie jest niezbędna flotylla 50 śmigłowców, które ze względu na parametry techniczne mogłyby być wykorzystywane głównie jako śmigłowce desantowe.

Caracal to konstrukcja z połowy lat 60. i w realiach dynamiki postępu technologicznego, mimo nasycenia elektroniką, może wkrótce być maszyną nieadekwatną do ewoluującego pola walki. Wyrazem tego są działania podjęte przez producenta, których celem jest produkcja nowego, nowocześniejszego śmigłowca.

„Śmigłowiec X6 jest zupełnie nowym projektem, […] który ustanowi standardy w segmencie ciężkiego śmigłowca” – stwierdził jeszcze w czerwcu 2015 r. Guillaume Faury, prezydent i prezes Airbus Helicopters. „Śmigłowce X6 […] będą miały lepsze cechy bezpieczeństwa, większy komfort, niższy poziom hałasu, niższe wibracje, większy zasięg i lepszą wydajność paliwa niż istniejące cięższe modele takie jak H225” – dodał.

Przyjaźń za pieniądze

Gdy zanalizuje się pozyskanie caracali w aspekcie finansowym, pojawia się przekonanie, że oferowana za nie cena znacząco przekracza rynkową – mowa nawet o dwukrotnym jej zawyżeniu. Okazuje się, że za 3,5 mld dol. (równowartość 13,4 mld zł) Turcja kupiła 109 innych helikopterów – amerykańskich black hawków. A Polska za taką właśnie kwotę (13,3 mld zł) wynegocjowała 50 sztuk caracali.

13,3 mld zł to ok. 260 mln zł za sztukę. Tymczasem Brazylia siedem lat temu za taką samą liczbę francuskich maszyn zapłaciła według obecnego kursu euro ok. 7,7 mld zł (153 mln zł za sztukę). Tajlandia na cztery egzemplarze wydała 410 mln zł (czyli trochę ponad 100 mln zł za jeden śmigłowiec). Kuwejt za 1 mld euro wynegocjował 30 caracali (czyli sztuka za 33 mln euro). Cena, która zaproponowano Polsce, absurdalnie zbliża się do kwoty, za którą można już kupić samolot wielozadaniowy. Żadne wyposażenie nie uzasadnia ceny wyśrubowanej przez Airbusa.

Po upadku rządu PO-PSL Francja nie była w stanie przedstawić wicepremierowi Mateuszowi Morawieckiemu satysfakcjonujących ofert offsetowych połączonych z transferem technologii. Szczegóły francuskich propozycji offsetowych wprawdzie pozostają niejawne, ale pozostało wrażenie o niepoważnym potraktowaniu tej części negocjacji przez stronę francuską. – Mam wrażenie, że Airbus od początku negocjował w złej wierze i nie chciał zrealizować tego offsetu na warunkach, jakie wcześniej deklarował – powiedział po zerwaniu rozmów z Francuzami wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki.

Decyzja poprzednich władz o zakupie caracali miała charakter polityczny, a nie wojskowy. Świadczy o tym fakt, że wybór caracala ogłosił osobiście prezydent Bronisław Komorowski na niecały miesiąc przez pierwszą turą wyborów prezydenckich. Pominięto przy tym kwestię, że śmigłowiec ten nie zapewniał osiągnięcia celów operacyjnych.

Jeszcze we wrześniu 2015 r. Antoni Macierewicz twierdził, że „przetarg na caracale to skandaliczna sprawa, która pokazuje moralną korupcję decydentów w naszej armii. Decyzja o zakupie caracali ma charakter polityczny. 13 mld zł wydane we Francji, a zabrane polskiemu przemysłowi obronnemu, polskim pracownikom, inżynierom i konstruktorom – to skandal”.

Niedobre kompromisy

Minister Bartosz Kownacki słusznie zauważył, że tak naprawdę poprzedni rząd przyznał kontrakt na śmigłowce dostawcy, który nie zatrudniał ani jednego Polaka. Pozorne korzyści przedstawiane przez stronę francuską, w tym obiecywane zatrudnienie kilkuset Polaków w planowanej na terenie naszego kraju montowni śmigłowców w trudnej do określenia perspektywie, nie kompensowały ogromnego wydatku. W związku z powyższym trudno nie postawić pytania, dlaczego mimo wielu znanych negatywnych aspektów zakupu caracali uporczywie dążono do wyboru tego właśnie dostawcy?

Nasuwa się przypuszczenie, że rząd PO-PSL przyzwyczaił zagranicznych dostawców do akceptacji przez Polskę kompromisów niezgodnych z naszą racją stanu. Dlatego nie można się dziwić „głębokiemu niezrozumieniu”, o jakim wspomnieli w kontekście rezygnacji przez Polskę z caracali w liście skierowanym do ministra obrony Antoniego Macierewicza szefowie MON-ów Francji i Niemiec, przyzwyczajeni do innych praktyk. W celu wymuszenia zmiany stanowiska polskiego rządu wytoczono ciężką artylerię w postaci groźby zawieszenia trójstronnej współpracy Francji, Niemiec i Polski. Na szczęście jednak caracale nie są jedynym obszarem współpracy i nie tylko Polska jest jej beneficjentem. Sprawa caracali jest jednocześnie przejawem niewłaściwego postrzegania Polski przez te kraje.

Śpiesz się powoli, czyli co dalej?

Zasadniczo mamy kilka opcji rozwiązania kwestii śmigłowców. Interesujący byłby wariant przejęcia części (być może większości) udziałów jednej z firm produkujących śmigłowce w Polsce przez skarb państwa (Polska Grupa Zbrojeniowa), co byłoby optymalne również w aspekcie kontroli nad dostawami części zamiennych, serwisowaniem czy szkoleniem załóg.

Dla obecnego właściciela perspektywa szybkiego kontraktu o wartości kilkunastu miliardów złotych, w realiach ograniczonych zamówień na rynku europejskim i nie tylko, stanowiłaby motywację do bardzo daleko idącego kompromisu. Dałoby to też możliwość odpowiedniego skonfigurowania śmigłowców w aspekcie przewidzianych do realizacji zadań bez konieczności ponoszenia ogromnych nakładów finansowych i uzyskania od producenta stosownych zgód. Dotyczyłoby to np. innego uzbrojenia czy też określonych funkcjonalności.

Dostawy większej liczby śmigłowców powinny być zapewne rozważane w kontekście tworzonych Wojsk Obrony Terytorialnej. I w tym wypadku polonizacja produkcji byłaby jak najbardziej wskazana.

Miejmy nadzieję, że zresetowanie, a następnie wznowienie procesu pozyskania tego uzbrojenia wpłynie na poważne traktowanie przez potencjalnych dostawców polskich potrzeb i aspiracji.