Sejmowy wybryk posłanki Nowoczesnej był dziś jednym z głównych tematów w mediach. Na antenie TVP Info w programie Michała Rachonia o kulisach całej sprawy zdecydowała się opowiedzieć Joanna Scheuring-Wielgus. Po kilku wypowiedziach posłanki z partii Ryszarda Petru będąca również gościem programu Marzena Machałek z PiS stwierdziła, że Scheuring-Wielgus najwyraźniej „znowu pomyliły się role”.

Razem z posłami Nowoczesnej do Sejmu przywędrowały całkiem nowe standardy. Dotychczas tam nieobecne. Oto Joanna Scheuring-Wielgus – ta sama, która w czasie czarnego protestu wykrzykiwała „Dość dyktatury kobiet!” – zaczepiła w gmachu parlamentu dziennikarkę „Wiadomości” TVP i nalegała, żeby nagrała z nią tzw. setkę. Dlaczego? Ponieważ poseł nie podobają się materiały przez nią przygotowywane.
 


CZYTAJ WIĘCEJ: Scheuring-Wielgus napada na dziennikarkę w Sejmie. Pierwszy taki przypadek – WIDEO

Posłanka Nowoczesnej postanowiła bronić się na antenie TVP ze swojego wybryku w Sejmie przekonując, że polityk ma prawo zadawać dziennikarzom pytania, jeśli chce.

- Polityk też ma prawo zadać pytanie do dziennikarzy. Jak to jest możliwe, że tylko jedna stacja telewizyjna ma możliwość zgrywania posłów jak pracują. Tylko TVP ma możliwość stać na górze i zgrywać posłów jak pracują, bo żadna inna reakcja tego nie ma. To że poseł podchodzi do dziennikarzy i chce porozmawiać jest normalne. Dziwne jest to, że dziennikarz ucieka – przekonywała posłanka Nowoczesnej.


Słysząc te słowa Marzena Machałek z Prawa i Sprawiedliwości stwierdziła, że Joannie Scheuing-Wielgus musiały się znowu pomylić role.

- Dziennikarz jest od tego, żeby zadawać pytania a polityk, żeby na nie odpowiadać w ramach swoich kompetencji. Pani poseł się chyba pomyliły role. Osiągnęła pani to, co chciała, była dziś przez cały dzień w serwisach – skwitowała posłanka PiS.


W dalszej części rozmowy posłanka z partii Ryszarda Petru przekonywała, że podeszła do dziennikarki TVP, powiedziała jej "dzień dobry" i twierdziła, że reporterka wtedy... uciekła.

- Jeśli mówi pan, że zachowanie... że podchodzi się do kogoś mówi się „dzień dobry” i chce porozmawiać...jeżeli to pan uważa, że to jest... jak to państwo nazwaliście „atakiem”, to być może żyjemy w dwóch różnych światach. Bardzo żałuję, ze pani Bugała uciekła i nie chciała ze mną rozmawiać. Zależałoby mi, żeby pani Bugała przeprosiła, jak minister Gliński za swoje materiały na temat organizacji pozarządowych – upierała się Scheuring-Wielgus. - Pani Bugała w swoich materiałach wybiera takich ekspertów, którzy dany materiał szkalują. To nie jest bezstronny materiał. Podeszłam do pani Bugały i spytałam, czy nie chciałaby się dowiedzieć czegoś na temat organizacji pozarządowych. Pani Bugała wszystkie materiały zmanipulowała i powinna za to przeprosić. [...] Pani Bugała uciekła. Dla mnie jest to niezrozumiałe, że jak podchodzę do dziennikarza, to dziennikarz ucieka. Być może miała coś do ukrycia? - zastanawiała się Scheuring-Wielgus.


Ostro na temat działań posłanki Nowoczesnej wypowiedziała się polityk Prawa i Sprawiedliwości.

- Jest władza ustawodawcza. Pani jest w Sejmie, jest pani posłem. A pani piętnuje, próbuje ludzi segregować. Była pani nieuprzejma i wymuszała, stworzyła pewną prowokację w której napadła na dziennikarkę. [...] Pani zrobiła coś w stylu happeningu, który nie przystoi posłowi, zwłaszcza w stosunku do dziennikarza. Pani osiągnęła swój efekt, bo o tym dzisiaj rozmawiamy. Polityk nie powinien wywierać presji na dziennikarza. Pani mogą się nie podobać komentarze na swój temat, ale ma świadomość, że takie właśnie komentarze sama prowokuje – skwitowała posłanka PiS.