Podczas gdy poszczególne kraje Europy bronią się jak mogą przed narzucanymi przez centralę kwotami uchodźców, których mają przyjąć, na Litwie panuje błogi spokój. Co więcej, podobno szykowany jest lizusowski raport stwierdzający, że Litwa przyjmie choćby i milion migrantów! Skąd taki optymizm? Skoro nieproszeni goście, których tak wybrednie filtrowała europejska przecież Litwa, spakowali walizki i dali drapaka! A konkretniej: 16 dorosłych i 19 dzieci z Centrum Uchodźców w Rukle. Wynajęli dwa mikrobusy i zwyczajnie odjechali w siną dal. Nic nie stało na przeszkodzie, skoro zalegalizowali pobyt w Unii i mieli ważne wizy Schengen. A te dają im prawo do trzymiesięcznego wojażowania po innych krajach strefy. Pewnie liczą, że w tym czasie uda się im okopać w jakimś przyjaźniejszym (czytaj: bogatszym), ich zdaniem, kraju lub landzie. A dlaczego Litwa im tak nie w smak była? Jak mówią uchodźcy, „made in Lithuania” – ci, którzy już uciekli, i ci, którzy nie ukrywają, że to planują – nie takiego przyjęcia się spodziewali. Bo u nas dla nich i chłodno, i głodno, i bez widoków na przyszłość... Wypada zatem życzyć ciepłego kąta u „chrzestnej mamy” w Berlinie. Pa!

Autor jest dziennikarzem „Kuriera Wileńskiego”

CZYTAJ WIĘCEJ: Współpraca „Codziennej” z „Kurierem Wileńskim”. Nasi autorzy w polskim dzienniku na Litwie