Na tydzień przed wyborami prezydenckimi w USA Federalne Biuro Śledcze (FBI) ujawniła dokumenty z 2001 r., dotyczące ułaskawienia przez ówczesnego prezydenta Billa Clintona znanego oszusta podatkowego.

Dokument, składający się ze 129 stron, zawierający ściśle tajne dane, dotyczy ułaskawienia przez Billa Clintona, w ostatnim dniu jego prezydentury, finansisty Marca Richa. Mężczyzna został skazany za oszustwa podatkowe i nielegalne interesy z Iranem i zbiegł przed amerykańskimi organami ścigania do Szwajcarii.

Sztab kandydatki Partii Demokratycznej na urząd prezydenta, Hillary Clinton, skrytykował FBI za ujawnienie dokumentu na parę dni przed wyborami. W odpowiedzi FBI stwierdziła, że zarzuty formułowane wobec niej przez Demokratów są bezpodstawne, gdyż dokumenty z dochodzenia w sprawie Richa zostały ujawnione zgodnie z ustawą o swobodzie dostępu do informacji. Właśnie ustawa określa, po upływie jakiego czasu tajne dokumenty mają być odtajnione. Amerykańskie media przypominają natomiast, że ułaskawienie finansisty od początku było bardzo kontrowersyjne, gdyż jego żona obiecała przekazać 450 tys. dol. na Fundację Clintonów.

Nie jest to jedyny skandal z udziałem rodziny Clintonów, który wybuchł na „ostatniej prostej” przed wyborami w USA. Jak pisała „Codzienna”, w piątek FBI wznowiła śledztwo przeciwko Hillary Clinton w związku z tzw. aferą mejlową. W latach 2009–2013 ówczesna sekretarz stanu miała złamać zasady poufności, korzystając w pracy z prywatnej skrzynki mejlowej.

Kłopoty kandydatki Demokratów wpływają na poprawę sondaży jej konkurenta – kandydata Republikanów Donalda Trumpa. Z ostatniego badania dziennika „Washington Post” i telewizji ABC News wynika, że Trump wyprzedza ją o jeden punt procentowy (46 proc. poparcia dla republikanina i 45 proc. dla demokratki). Odsetek wyborców „bardzo entuzjastycznie” nastawionych do Clinton spadł zaś z 52 proc. (22 października) do 43 proc.

Aby poprawić swoje notowania, Clinton w ciągu ostatnich dni skupiła się na ocenianych przez nią jako wulgarne i seksistowskie wypowiedziach Trumpa dotyczących kobiet. Republikanin zaś złożył obietnicę, że gdy tylko zostanie prezydentem, natychmiast cofnie kontrowersyjną reformę systemu ochrony zdrowia przeprowadzoną przez Baracka Obamę, określaną jako Obamacare. Zakłada ona m.in. dwucyfrową podwyżkę składek ubezpieczeniowych.