Mark Zuckerberg, tworząc portal Facebook, zakładał, że tworzy platformę, która skolonizuje internet. Docelowo jego użytkownicy mieli nie wchodzić na jakąkolwiek inną stronę w sieci. Facebook szybko zdobył sobie fanów i dziś korzysta z niego ponad miliard osób. Portal poczuł się tak mocny, że postanowił kształtować postawy i światopogląd ludzi, a jednocześnie kreować rzeczywistość. Jak się dziś okazuje, nie można na nim umieszczać informacji zapraszających na Marsz Niepodległości, który odbędzie się 11 listopada w Warszawie. Działacze KOD-u pracujący dla Facebooka zablokowali m.in. strony marszu. Tymczasem przez lata funkcjonowały tam strony lżące Jana Pawła II, któremu zarzucano na nich nawet pedofilię. Na portalu spokojnie również można też propagować komunizm. Zuckerberg osiągnął więc swój cel połowicznie. Jak przed nim Stalin i Lenin.