Nie wyobrażamy już sobie życia bez internetu czy portali społecznościowych, które dla wielu osób stały się nie tylko podstawowym narzędziem komunikacji ze znajomymi, pracodawcami, ale i z rodziną. Ich niezaprzeczalny wpływ na nasze życie wiąże się z jak najbardziej rzeczywistymi i materialnymi wpływami na konta kontrolujących te narzędzia korporacji. Jednak mimo istnienia w świecie rzeczywistym potentaci przestrzeni wirtualnej nie chcą stosować się do praw tego świata. Ostatnio głośne stały się wypadki usuwania przez administratorów Facebooka profilów organizacji narodowych, patriotycznych, a nawet wspólnot modlitewnych. Bez podania przyczyny, bez możliwości odwołania. Samowola zdaje się jednak sięgać dalej. Litewska Główna Komisja Wyborcza skarży się, że FB ignoruje jej pisma w sprawie reklam wyborczych polityków – nie może więc weryfikować ich wydatków na kampanie wyborcze, jak ma to miejsce w wypadku innych mediów publikujących reklamy polityczne i informujących przed kampaniami GKW o swoich cennikach. Pytanie o zasięg samowoli internetowych potentatów wydaje się zatem zasadne.

Autor jest dziennikarzem „Kuriera Wileńskiego”

Czytaj więcej: Współpraca „Codziennej” z „Kurierem Wileńskim”. Nasi autorzy w polskim dzienniku na Litwie