14 listopada 2015 roku, dzień po zamachach terrorystycznych w Paryżu, Safija S. napisała na jednym z czatów: „Wczorajszy dzień lubię najbardziej. Allah błogosławi nasze lwy, które wzięły wczoraj udział w operacji w Paryżu”. Kilka miesięcy później sama zaatakowała policjantów na dworcu w Hanowerze. 34-letni funkcjonariusz ugodzony nożem w szyję cudem przeżył napaść. Terrorystka, Safija S. to Niemka marokańskiego pochodzenia. Ma zaledwie 15 lat. Dziś rozpoczął się jej proces.

Media podkreślają, że był to pierwszy zamach w Niemczech dokonany z inspiracji Państwa Islamskiego. Doszło do niego 26 lutego br. Safija S. z kamienną twarzą obserwowała policjantów patrolujących dworzec. Ci podeszli do niej i zażądali dokumentów. Wtedy właśnie nastolatka wyciągnęła nóż i zaatakowała jednego z nich. Ugodzonego w szyję funkcjonariusza odratowano w szpitalu.

Niemieckie portale internetowe zadają pytanie co mogło wpłynąć na młodą dziewczynę, że gotowa była dokonać takiego czynu.

Safija S. wychowała się w Hanowerze. Jej ojciec to Niemiec, który przeszedł na islam. Matka pochodzi z Maroka i jest głęboko wierzącą muzułmanką. Małżeństwo rozpadło się. Safija i jej dwaj bracia zostali z matką, która regularnie zabierała dzieci do meczetu. W szkółce muzułmańskiej Safija uczyła się na pamięć Koranu. I spotyka islamistów, którzy zaczynają mieć na nią potężny wpływ. 

Dziewczyna miała kontaktować się z Niemcem syryjskiego pochodzenia, 20-letnim Mohamadem Hasanem K. Prokuratura prowadziła przeciwko niemu śledztwo, miał on być uwikłany w plany dokonania zamachu terrorystycznego. Własnie dlatego w listopadzie 2015 roku został odwołany mecz piłkarski w Hanowerze.

Czytaj też: Na meczu w Hanowerze miało wybuchnąć kilka bomb. "Bild" powołuje się na raport służb

Mohamad Hasan K. zdołał uciec z Niemiec, został zatrzymany i aresztowany w Grecji. Jest oskarżony o to, że miał wiedzieć o planowanym przez nastolatkę zamachu. 

Na początku roku doszło do serii zdarzeń, które doprowadziły do napaści na policjantów w Hanowerze. 22 stycznia Safija opuściła Niemcy i poleciała do Stambułu. Jej celem było Państwo Islamskie w Syrii. Wcześniej próbował przedostać się tam jej 18-letni brat, jednak zatrzymano go na granicy. Po powrocie do Hanoweru skierowano go na leczenie psychiatryczne. 

Matka dziewczyny zgłosiła się na policję, informując, że jej córka zaginęła, sama zaś poleciała na wschód, by jej szukać. W lutym obie wróciły do Niemiec. Na lotnisku w Hanowerze czekała już na nie policja. Skonfiskowano telefon dziewczyny, problemy sprawiało jednak odcyfrowanie pisanych po arabsku protokołów czatów.

Prokuratora uważa, że w Stambule Safija nawiązała kontakt z islamistami. Wróciła do Niemiec z misją dokonania „męczeńskiego czynu”, który zapowiadała też w internecie. Policja odkryła te wskazówki dopiero w marcu. Na dzień przed zamachem policja Dolnej Saksonii odwołała alarm w sprawie Safiji S., informując, że „ze strony 15-latki nie grozi żadne niebezpieczeństwo”...

Proces nastolatki rozpoczął się dziś przed Wyższym Sądem Krajowym w Celle.