Druga debata prezydencka w USA odbyła się dzisiaj w nocy polskiego czasu. Transmitowano ją z St. Louis, w stanie Missouri. Jeszcze przed jej rozpoczęciem czuło się, że atmosfera jest napięta. Także w jej trakcie nie zabrakło emocji. Było o podatkach, islamskich terrorystach, o prorosyjskich sympatiach... Znamienny był już sam początek debaty. Obyło się bez powitania, bez podania sobie rąk…
 
Wybory w Stanach Zjednoczonych tuż tuż. 8 listopada 2016 roku Amerykanie wybiorą 45. prezydenta USA. Dlatego debaty cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Tym razem było inaczej niż podczas pierwszego starcia. Od razu przystąpiono do ataku.
 
W weekend wielu wysokich polityków partii Republikanów wycofało swoje poparcie, m.in. niemal 40 Republikanów z Kongresu. „Zniknął” także kandydat na wiceprezydenta Mike Pence. To efekt ujawnienia nagrań sprzed kilkunastu lat. Słychać na nich jak Trump wyraża się w bulwersujący sposób.

CZYTAJ WIĘCEJ: Donald Trump: nie wycofam się z wyścigu o fotel prezydenta USA

Jednym z pierwszych tematów (kilkukrotnie powracającym) były właśnie ujawnione ostatnio taśmy. Trump próbował unikać konkretnych odpowiedzi, kierując temat na szersze problemy społeczne, czy ekonomiczne.
 
Z kolei Hillary Clinton atakowała: „Trump po prostu się nie nadaje, na ma kwalifikacji do objęcia urzędu prezydenta”. Wyciągnęła wszystkie wątki taśm, a także wcześniejsze jego wypowiedzi wobec grup etnicznych. Trump nie pozostał dłużny. Przypomniał przypadki napastowania kobiet przez Billa Clintona. Ocenił, że „ja tylko mówiłem, a Bill Clinton się dopuścił”. Odniósł się również do „maili Clinton”. Obiecał, że jeśli wygra, to powoła specjalnego prokuratora, który zbada sprawy maili ukrytych przez Hilary Clinton.

Podczas dyskusji wyraźnie widać było, że Clinton traciła opanowanie, gdy Trump przerywał.
 
Kandydaci czuli, że obydwoje mogą stracić na wzajemnych atakach. Następne pytania dotyczyły kwestii systemu ubezpieczeń zdrowotnych Obamacare, podatków, terroryzmu islamskiego, oraz działań w Syrii.

Clinton wróciła do sprawy ujawnienia jej poufnych dokumentów. Oceniła, że stało się to za sprawą hakerskiego ataku z Rosji. Podała to jako dowód, że reżim Putina sabotuje jej kampanię, że Władimir Putin chętniej sprzyja Trumpowi, niż jej.
 
CZYTAJ WIĘCEJ: FBI o Clinton: "niezwykle lekkomyślna"

Ostatnie pytanie było nietypowe. Poproszono o wskazanie jednej pozytywnej rzeczy, którą kandydaci widzą w przeciwniku.

Clinton odpowiedziała: 

Szacunek dla dzieci Trumpa. Są bardzo oddane, z sukcesami.

Trump:

Hillary Clinton walczy do końca, nie poddaje się.