"Dopóki imigranci będą mieli wrażenie, że w końcu i tak dotrą do Niemiec, dopóty będziemy tylko wzmacniać przemytników ludzi i będziemy przyczyniać się do powstawania nowych fal imigrantów" - tak ostro ocenił strategię Niemiec dotyczącą imigrantów szef MSZ Austrii, czyli kraju, który raczej był sojusznikiem działań Angeli Merkel. Równocześnie pochwalił to co robią Polska i Węgry.

Szef austriackiej dyplomacji Sebastian Kurz udzielił wywiadu "Welt am Sonntag" i bardzo ostro skrytykował politykę Niemiec ws. kryzysu imigracyjnego. Równocześnie chwalił działania Polski, Węgier i Słowacji.

Tak ostrą krytykę wywołała zapowiedź Merkel przyjęcia kolejnej grupy uchodźców. 

 – To błędna polityka (...). Dopóki imigranci będą mieli wrażenie, że w końcu i tak dotrą do Niemiec, dopóty będziemy tylko wzmacniać przemytników ludzi i będziemy przyczyniać się do powstawania nowych fal imigrantów – stwierdził szef MSZ Austrii. 


I nie jest zaskoczony, że doszło do dzisiejszego referendum na Węgrzech: "gdyby naszym celem była od początku ochrona zewnętrznych granic UE, a nie relokacja uchodźców, to tego referendum nie byłoby". 

CZYTAJ WIĘCEJ: Węgrzy zagłosują ws. uchodźców. Viktor Orbán stawia sprawę jasno

Merkel została skrytykowana również za próbę narzucenie krajom Unii Europejskiej swojego punktu widzenia.
– Niebezpiecznym zjawiskiem jest tworzenie przez kilka krajów wrażenia, że stoją moralnie wyżej niż pozostałe kraje członkowskie.

- Nie powinniśmy stwarzać wrażenia, że ​​istnieją dwie różne klasy członków Unii – stwierdził. – Węgry, Polska i Słowacja od początku nie popierały polityki zapraszania – przypomniał Kurz.