– Trudno jest grać kogoś, kto rzeczywiście istniał i kogo znałam. I trzeba było również unikać wzruszenia, które dzisiaj mnie opanowuje (…) widzę panią Marię Kaczyńską, jakbym widziała kogoś mi najbliższego. Przez to, że dużo o niej myślałam, i że chciałam jak najbardziej wyrazić to, co o niej myślałam – podkreśliła w rozmowie z TVP Info Ewa Dałkowska, która w filmie „Smoleńsk” zagrała śp. Marię Kaczyńską.

W poniedziałek wieczorem w Teatrze Wielkim odbędzie się długo oczekiwana premiera filmu. „Smoleńsk” Antoniego Krauzego. Mają w niej wziąć udział, m.in. prezydent Andrzej Duda i prezes PiS Jarosław Kaczyński, a także twórcy oraz odtwórcy głównych ról w filmie. W obsadzie „Smoleńsk” znaleźli się, m.in.: Beata Fido, Maciej Półtorak, Redbad Klijnstra i Jerzy Zelnik oraz odtwórcy ról pary prezydenckiej – Lech Łotocki i Ewa Dałkowska. Film trafi do kin 9 września 2016 roku. Przed premierą o roli w „Smoleńsku” rozmawiano z Ewą Dałkowską.

Jestem dzisiaj bardzo wzruszona, bo doszło wreszcie do tego momentu, który rozmaicie się zaczynał. Od momentu, kiedy Antoni Krauze mi powiedział, że to ja będę się wcielać w postać Marii Kaczyńskiej, byłam szczęśliwa i bardzo poruszona tą możliwością. Znałam Marię Kaczyńską i wobec powyższego nie wiem, czy to jest łatwiej, czy trudniej. Trudno jest grać kogoś, kto rzeczywiście istniał i kogo znałam. I trzeba było również unikać wzruszenia, które dzisiaj mnie opanowuje (…) widzę panią Marię Kaczyńską, jakbym widziała kogoś mi najbliższego. Przez to, że dużo o niej myślałam, i że chciałam jak najbardziej wyrazić to, co o niej myślałam. To jest niesamowita okoliczność 

– zaznaczyła na antenie TVP Info Dałkowska.

CZYTAJ WIĘCEJ: Aktorka o „Smoleńsku”: Im bardziej atakują, tym bardziej mam ochotę bronić tego filmu

Pamiętam, że mieli oni (śp. Lech i Maria Kaczyńscy – przyp. red.) w Pałacu Prezydenckim – do którego nie chcieli się długo przeprowadzić – pokoik, gdzie odbywali swoje śniadania. To staraliśmy się nakręcić w filmie (…) – mówiła aktorka. Jak dodała, nie udało się, bo ekipa nie została wpuszczona do Pałacu. – Kręciliśmy gdzie indziej – powiedziała Ewa Dałkowska.

Jestem dlatego wzruszona dzisiejszym dniem. Nie widziałam tego filmu, nie wiem, na ile nasze marzenia o chęci przekazania tego, co można o nich wiedzieć, się spełniły 

– podkreśliła na zakończenie.