Gdy w 1993 r. Rudolph Giuliani obejmował funkcję burmistrza Nowego Jorku, mało kto przypuszczał, że jego pomysły na walkę z przestępczością odniosą pozytywne skutki. Jednak jego słynne „zero tolerancji” dla najmniejszych nawet występków odniosło zamierzony efekt – amerykańska metropolia stała się bezpiecznym miastem.

Giuliani był krytykowany przez Demokratów (sam jest republikaninem), ale niewiele sobie z tego robił. Tak jak wcześniej jako prokurator skutecznie walczył z mafią, tak jako burmistrz konsekwentnie walczył o bezpieczeństwo swojego miasta. Dlatego warto mieć w pamięci jego działania, obserwując aktualną sytuację w naszym kraju. Nie można tolerować lewackich akcji typu zakłócanie uroczystości pogrzebowych naszych narodowych bohaterów przez alimenciarza z KOD-u i jego zwolenników czy podobnie skandalicznych incydentów jak „wybuczenie” wiceminister kultury Wandy Zwinogrodzkiej przed finałowym koncertem festiwalu „Chopin i jego Europa”. Jeżeli będzie wyraźny sprzeciw wobec tego typu działań, to aktywiści spod znaku Sorosa, który finansuje podobne przedsięwzięcia, będą tkwili w niszy, aż w końcu nikt nie będzie zwracał na nich uwagi.