Gdy u rządów była ekipa Platformy Obywatelskiej (i PSL) proceder "prania brudnych pieniędzy" kwitł w najlepsze. A skuteczność instytucji mających temu przeciwdziałać można skwitować jedynie śmiechem. Jak ujawnia Najwyższa Izba Kontroli, orzeczono przepadek mienia o wartość 11 milionów złotych. W porównaniu z kilkunastoma "wypranymi" miliardami, to odsetek na poziomie 0,07 proc.!

Niska okazała się skuteczność kontroli sprawowanej nad instytucjami, które mają obowiązek rejestrowania transakcji powyżej 15 tys. euro (ponadprogowych) i tzw. podejrzanych oraz przekazywania tych danych Generalnemu Inspektorowi Informacji Finansowej (GIIF). NIK pozytywnie oceniła jedynie działalność kontrolną prowadzoną przez Urząd Komisji Nadzoru Finansowego i NBP.

Jednym z przykładów złej kontroli organów państwowych w zakresie prania brudnych pieniędzy była wskazana w raporcie działalność GIIF. W 2014 r. po przeprowadzeniu przez tę instytucję 2,4 tys. postępowań analitycznych do prokuratur skierowano jedynie 170 zawiadomień o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa prania pieniędzy.

NIK zauważyła także, iż w okresie objętym kontrolą (od początku 2013 r. do połowy 2015 r.) skuteczność systemu kontroli nad instytucjami, które zobowiązane są rejestrowania transakcji ponadprogowych i podejrzanych, była niska.

Przy szacowanej na 18,2 mld zł w 2014 r. skali zjawiska prania pieniędzy, w postępowaniach karnych zabezpieczono majątek w wysokości 1,2 mln zł oraz orzeczono przepadek mienia o wartości 11,5 mln zł, czyli zaledwie... 0,07 proc. szacowanej kwoty.

Z kolei w 2015 r. skala zjawiska prania pieniędzy szacowana była na ponad 17 mld zł, natomiast w postępowaniach karnych zabezpieczono majątek w wysokości 3 mln zł oraz orzeczono przepadek mienia o wartości blisko 100 mln zł, co stanowiło... 0,6 proc. wymienionej kwoty.