Ludzie dawnych Wojskowych Służb Informacyjnych wykorzystują środowiska narodowe, by wkraść się w łaski nowej władzy. Przykładem pan X, którego nazwisko pojawia się w jednej z największych afer III RP. Niegdyś przyjaźnił się z młodymi politykami Ligi Polski Rodzin, którzy wprowadzili go w kręgi narodowe.

W ten sposób poznał wpływowych ludzi Kościoła i prawej strony sceny politycznej. Ekspert, finansista, człowiek prawicy – to jego oficjalna wizytówka. Faktycznie to człowiek WSI, od lat robiący interesy w przemyśle zbrojeniowym, nieformalnie działający przy Biurze Bezpieczeństwa Narodowego w czasach gen. Stanisława Kozieja. Za rządów PO-PSL nie zapomniał o prawicowych kontaktach. Dziś jedna z finansowanych przez niego osób stara się budować wpływy w zbrojeniówce. Druga wdrapała się na szczyt szybciej, lecz równie szybko spadła, gdy ujawniono, że była agentem SB.