Mieszkańcy północno-wschodniej Polski pozbawieni są łączności z pozostałą częścią kraju. Wielu z nich znajduje się poza zasięgiem polskich sieci telefonii komórkowej, a budki telefoniczne zostały zlikwidowane – informuje „Gazeta Polska Codziennie”. Brak możliwości korzystania z polskich sieci nie jest jednak wynikiem braku zasięgu. Rosyjskie i białoruskie urządzenia używane przez wojsko emitują tak silny sygnał, że zagłusza on polski – mówi poseł PiS u Wojciech Kossakowski.

W najgorszej sytuacji znajdują się mieszkańcy miejscowości położonych kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt kilometrów od granicy z Rosją. Żeby zadzwonić do krewnych mieszkających w Olsztynie, Warszawie czy Wrocławiu, muszą korzystać z roamingu lub kupić rosyjską kartę telefoniczną. Polskie sieci nie mają tam zasięgu, za to rosyjskie działają doskonale.

Niestety za roaming z Rosji trzeba słono płacić, dlatego nikt nie chce z niego korzystać. Jeden z mieszkańców wspomina, że przed kilku laty, kiedy kupił sobie komórkę i nie zdawał sobie sprawy z kosztów, zapłacił rachunek przekraczający tysiąc złotych. Okazało się, że za minutę rozmowy operator liczył sobie 13 zł. Nie tylko dzwonienie, ale i odbieranie telefonów było kosztowne. Za rozmowę odebraną trzeba było zapłacić ponad 2,50 zł za minutę.

Sytuacja się poprawiła, kiedy wprowadzono mały ruch graniczny z obwodem kaliningradzkim. Wówczas można było kupić rosyjską kartę do telefonu komórkowego. Koszt połączenia do Polski wynosił wówczas kilkanaście rubli. Według obecnego kursu rozmowy były tanie jak barszcz, bo jeden rubel to niewiele ponad 50 groszy.

Poseł PiS u Wojciech Kossakowski z woj. warmińsko-mazurskiego podkreśla, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca.

Obywatele powinni mieć możliwość korzystania z polskich sieci komórkowych – mówi. Przyznaje, że już wcześniej zajął się tą sprawą. – Okazało się, że brak możliwości korzystania z polskich sieci nie jest wynikiem braku zasięgu

– wyjaśnia. Tłumaczy, że rosyjskie i białoruskie urządzenia używane przez wojsko emitują tak silny sygnał, że zagłusza on polski.

Nie wystarczy, że postawimy bliżej granicy nowe przekaźniki – dodaje. Czy Rosjanie i Białorusini specjalnie zagłuszają polski sygnał? – Mam nadzieję, że tak nie jest

– odpowiada Kossakowski.
 
Cały tekst w dzisiejszej „Codziennej”