Lech Wałęsa był dla Moskwy i postkomunistycznej oligarchii w pierwszej połowie lat 90. najważniejszą osobą w Polsce. W wyborach z 1990 r. Polacy odrzucili „grubą kreskę”. Wybrali program rozliczenia z komunizmem. Wałęsa zrealizował jego przeciwieństwo. W 1993 r., mając 20 lat, uczestniczyłem w Marszu na Belweder brutalnie tłumionym przez policję. Prowokacje, furia mediów oraz użycie do walki z prawdą wrzeszczącego Jerzego Owsiaka pokazywały, jak ważny był dla systemu Wałęsa. W samochodach liderów partii Jarosława Kaczyńskiego regularnie przecinano przewody hamulcowe. W tej atmosferze operacja zagazowania wieżowca, w którym mieszkał Adam Hodysz, po to, by służby odzyskały obciążające Wałęsę dokumenty, nie wydaje się czymś nieprawdopodobnym. Bananowa republika III RP oddała swoje bezpieczeństwo w ręce esbecji, a bezpieczniacy robili to, czego ich uczono. Stąd ich metody mogły być nie tak znowu odległe od tych, jakie stosowali ich rosyjscy koledzy, wysadzając bloki mieszkalne, by móc zaatakować Czeczenię. Dziś trwa oczyszczanie Polski z ich wpływów. Ochrona tych, którzy rozbijają te układy, wydaje się kluczowa. Przeciwnik jest zdolny do wszystkiego.