W sobotę minął rok od objęcia urzędu Prezydenta RP przez Andrzeja Dudę. 6 sierpnia 2015 r. złożył przysięgę i wygłosił orędzie w parlamencie, wziął udział we mszy św., odwiedził Zamek Królewski, by wreszcie dotrzeć do Pałacu Prezydenckiego i przejąć zwierzchnictwo nad wojskiem na pl. Piłsudskiego. Każdy etap tej warszawskiej drogi jawił się wtedy jako zapowiedź odzyskania kolejnych fragmentów państwa polskiego. Jak samospełniająca się przepowiednia nadeszły wybory parlamentarne i zdobycie przez PiS większości, pozwalającej na samodzielne utworzenie rządu.

Bez wygranej Dudy wygrana PiS-u nie byłaby wcale pewna. Przełamanie pasma porażek, rozpoczęte remisem ze wskazaniem w wyborach samorządowych, miało na pewno znaczenie psychologiczne dla tej grupy wyborców, która przyłącza się do strony mającej większą szansę na wygraną. Oczywiście, duże znaczenie miały zmęczenie Platformą, podobne do tego, które wcześniej uniemożliwiło Bronisławowi Komorowskiemu wybór na drugą kadencję, i kampania Ewy Kopacz, która powtórzyła praktycznie wszystkie błędy z maja.

Zgrany duet

Przy Bronisławie Komorowskim, rządzącym drugą kadencję, PiS prawdopodobnie nie byłoby w stanie stworzyć rządu większościowego, jeśli zaś by do tego doszło, wszelkie jego działania napotykałyby zapewne obstrukcję prezydenta i Trybunału Konstytucyjnego. Pamiętać też należy, że Komorowski już w czasach, kiedy sondaże zapowiadały wygraną Prawa i Sprawiedliwości, zapowiadał, że prawo do desygnowania premiera może wykorzystać do wyboru kandydata spoza zwycięskiej partii.

Tymczasem po wygranej kampanii Dudy, jej szefowa, bogatsza o doświadczenia poprzedzających wybory prezydenckie miesięcy, już jako kandydatka na premiera, powtórzyła drogę po małych i dużych miejscowościach. Do prezydenta Andrzeja Dudy 16 listopada dołączył rząd Beaty Szydło. Współpraca między tymi ośrodkami władzy przebiega jak dotąd sprawnie i bez zgrzytów. Dzięki temu udało się wprowadzić zapowiadany w obu kampaniach program Rodzina 500+, w perspektywie kilku lat mamy zaś obniżenie wieku emerytalnego. Inna obietnica, obniżenie kwoty wolnej od podatku, zamieniona została na szerszy pakiet zmian upraszczających podatki, którego wprowadzenie planowane jest w 2018 r. Programy wyborcze prezydenta i PiS-u były komplementarne, więc trudno spodziewać się tu napięć i nieporozumień.

Polityk nowej generacji

Jeszcze przed wyborami Andrzej Duda dał się poznać jako polityk nowej generacji, co widać było w jego dobrym odnajdywaniu się w mediach społecznościowych. Prowadzone samodzielnie konto na Twitterze, a już po wyborach prowadzone przez Facebooka bardzo liczne transmisje z rozmaitych wydarzeń z udziałem prezydenta skracały dystans wobec obywateli, a przy tym, w pierwszym okresie prezydentury, pozwalały obejść w pewnym stopniu blokadę informacyjną, jaką na działania nowej głowy państwa nałożyła spora część mediów. Z braku lepszych powodów prezydent był później atakowany za twitterową aktywność – czujnym dziennikarzom nie spodobały się nicki (pseudonimy) niektórych młodych osób, z którymi Dudzie zdarzało się wymieniać uwagami. Równocześnie Andrzej Duda stał się bohaterem licznych memów (zdjęć opatrzonych krótkim komentarzem). Czasem lekko złośliwych, często jednak przedstawiających prezydenta jako ikonę młodzieżowej, czasem mocno hermetycznej popkultury.

Jednakże zbliżenie tej prezydentury do zwykłych ludzi nie sprowadza się wyłącznie do internetu. Andrzej Duda jest zapewne utrapieniem dla ochroniarzy, gdy wśród tłumu słucha koncertu pieśni powstańczych, czy też uczestniczy w rozmaitych spotkaniach i imprezach, nie unikając kontaktu, rozmowy z ich uczestnikami. Przed wyborami w otoczeniu kandydata PiS-u powołano Dudapomoc, która później przekształciła się w Biuro Interwencyjnej Pomocy Prawnej. Inicjatywa ta cieszyła się od początku dużym zainteresowaniem, stanowiąc ostatnią deskę ratunku dla osób pokrzywdzonych czy zlekceważonych przez polski wymiar sprawiedliwości. W ciągu roku oficjalnego funkcjonowania biura zwróciło się do niego 18 tys. osób, biuro zaś podjęło ponad 7 tys. interwencji. „Nastawieni jesteśmy na działanie »obywatel kontra urząd«, czyli również korporacja czy samorząd, państwo. Wszędzie tam, gdzie obywatel czuje się krzywdzony, jest miejsce dla naszej interwencji” – mówił w marcu dyrektor biura Tomasz Kulikowski w rozmowie z Onetem. O stosunku mediów do biura dużo mówi artykuł, z którego pochodzi wypowiedź. Choć 90 proc. tekstu jest utrzymana w tonie neutralnym i informuje o pracy instytucji, jego autor Karol Kosiorowski rozpoczął słowami: „Czy »Dudapomoc« zainicjowana w kampanii prezydenckiej działa? Na ul. Pięknej w Warszawie, gdzie Andrzej Duda otwierał biuro, jest teraz sklep monopolowy”.

Polityka zagraniczna i historyczna

Komentatorzy zauważają też ważną zmianę w polityce zagranicznej. Już pamiętne przemówienie Andrzeja Dudy podczas sesji ONZ pokazało, że od teraz Polska będzie miała do zaproponowania coś więcej, niż potakiwanie najsilniejszym. Duda przypomniał w nim niemiecką i sowiecką agresję na Polskę, by w odpowiednim, historycznym kontekście potępić stosowanie prawa siły w relacjach międzynarodowych. W kraju i podczas licznych podróży zagranicznych spotkał się z wieloma przywódcami państw, kreując nieraz – jak w wypadku rozmów z prezydentem Chin – nowe kierunki i perspektywy naszej polityki zagranicznej. Równocześnie prezydent (tak samo jak rząd) więcej niż jego poprzednicy uwagi poświęca Grupie Wyszehradzkiej i współpracy z państwami naszej części Europy. Budzi to oczywiście opory środowisk, mających interes w stałym związaniu Polski z Berlinem lub Moskwą. Jednak rytualne narzekania na to, że w związku z polityką prowadzoną przez PiS Polska została sama, nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością. Poza dwiema stolicami, na które wciąż ogląda się środowisko związane z dawną dyplomacją Bronisława Geremka, dostajemy wiele oznak sympatii i wsparcia, choćby w sporze z władzami Unii Europejskiej. W trakcie kryzysu tej struktury Polska staje się ważnym punktem odniesienia dla krytyków jej obecnego sposobu funkcjonowania. Dla zwykłych mieszkańców Europy polskie władze coraz częściej stają się natomiast symbolem zdrowego rozsądku wobec wyzwań związanych z kryzysem imigracyjnym i terroryzmem.

Andrzej Duda znakomicie wypada w okolicznościach związanych z polityką historyczną, czy szerzej – tożsamością i dziedzictwem narodu. Bronisław Komorowski żegnał na uroczystym pogrzebie Wojciecha Jaruzelskiego, Andrzej Duda – majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”. Komorowski sztucznie i nie na miejscu prezentował się zarówno na Przystanku Woodstock, jak i na Spotkaniu Młodych w Lednicy (o tym ostatnim, jako najobrzydliwszym wydarzeniu rządów PO pisał niedawno w „Gazecie Polskiej” Piotr Lisiewicz). Duda nie musi jeździć na Woodstock, by ratować popularność wśród młodzieży, na Światowych Dniach Młodzieży zaś jest jak najbardziej na miejscu jako gospodarz i człowiek wielokrotnie pokazujący swoje przywiązanie do wiary i Kościoła.

Pierwszy rok prezydentury należy uznać za bardzo dobry. Do naturalnych atutów Dudy dochodzi słabość – polityczna i merytoryczna – jego przeciwników. W dniu rocznicy przed Pałacem Prezydenckim spotyka się kilkaset osób z transparentami KOD-u. Ich całkowite zagubienie w dzisiejszym świecie najlepiej pokazuje wznoszone przez nich hasło „Duda Go!”. Myśląc, że tym zawołaniem wyganiają prezydenta, faktycznie jedynie go dopingują (w kampanii prezydenckiej to młodzi zwolennicy Komorowskiego próbowali, bez skutku, wylansować mało fortunne hasło „#GoBron”). Tymczasem zarzuty, jakie opozycja formułuje wobec prezydenta, nie trafiają do jego zwolenników, ponieważ dotyczą działań, których oni sami, tak samo jak w wypadku rządu, oczekują. Sondaże zaufania do Andrzeja Dudy wypadają coraz lepiej, a jego prezydentura wolna jest od typowych dla poprzednika wpadek. Wśród zwolenników Dudy wciąż żywe są emocje, które towarzyszyły jego zaprzysiężeniu. Widać to w życzeniach, internetowych komentarzach, deklaracjach sympatii i modlitwy. Być może to właśnie uznać trzeba za największy sukces urzędującego prezydenta – zachowanie życzliwości i zaufania osób, które w 2015 r. postanowiły oddać na niego głos w wyborach prezydenckich.