Celem tej grupy jest utrzymanie potężnych wpływów w Telewizji Polskiej, o które ja nigdy nie zabiegałem - mówi Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny "Gazety Polskiej" komentując skandaliczny w treści tekst, który dzisiaj ukazał się na łamach portalu wpolityce.pl. - Jacek Kurski znalazł sobie fatalnych popleczników - dodał.

Dzisiaj popołudniu na łamach portalu wpolityce.pl ukazał się tekst Michała Karnowskiego "Atak na Jacka Kurskiego to pierwsza od dawna tak otwarta i mocna próba podważenia przywództwa Jarosława Kaczyńskiego" zawierający szereg niedorzecznych tez. Nie będziemy ich cytować, ale zaatakowano nimi bezpośrednio środowisko "Gazety Polskiej".

Dlatego o komentarz poprosiliśmy Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego tygodnika "Gazety Polskiej":

Absolutnie nikt ze mną nie konsultował ani odwołania, ani powołania prezesa Telewizji Polskiej. Bracia Karnowscy wywołali tę awanturę od samego początku. Celem tej grupy jest utrzymanie potężnych wpływów w Telewizji Polskiej, o które nigdy nie zabiegałem.

Jednak nie jest mi obojętne jak zarządzana jest TVP i to, że decydujący głos mają ludzie od Romana Giertycha, z TVN i osoby odpowiedzialne za przemysł pogardy wobec rodzin smoleńskich, Antoniego Macierewicza, a nawet Jarosława Kaczyńskiego. To budzi moje najwyższe oburzenie. Jeżeli chcę cokolwiek zmienić, to właśnie to. 


W tym wpisie jest jedno uczciwe - przyznali się do podpisania sutych umów z TVP. Ja takich umów nie chcę i nie zamierzam podpisywać.

A Jacek Kurski znalazł sobie fatalnych popleczników, którzy chcą konfliktu z całym środowiskiem prawicy, którzy sądzą, że Jarosław Kaczyński nabierze się na tak prostą sztuczkę.

Zakładanie, że akurat Jarosław Kaczyński nie zna się na polityce, jest skrajną naiwnością. I wkrótce powinni się o tym przekonać.