Co prawda zdecydowana większość Niemców nie zauważa bezpośredniego związku pomiędzy najazdem na Europę islamskich uchodźców, a zamachami terrorystycznymi dokonanymi w ostatnim czasie, to jednak ci sami ludzie zaczynają wątpić w słuszność i skuteczność preferowanej na siłę przez rząd federalny polityki multikulti, czyli otwartych drzwi.

Mamy w Niemczech wysyp różnych sondaży, ale piątkowy postawił na nogi wszystkich politycznych popleczników pani kanclerz. Otóż z najnowszych badań opinii publicznej wynika, że aż 65 proc. obywateli jest niezadowolonych z prowadzonej przez Angelę Merkel polityki dotyczącej uchodźców, a tylko 34 proc. ją nadal wspiera. Także sama postać pani kanclerz dość szybko „traci na wartości”, bowiem jeszcze miesiąc temu popierało ją 59 proc., natomiast dzisiaj jest ich aż o 12 punktów procentowych mniej. Jest to jeden z najgorszych wyników w tej kadencji parlamentu. Dla ekspertów i komentatorów nie ulega najmniejszych wątpliwości, że spadek popularności Merkel jest wynikiem rosnącego społecznego niezadowolenia z polityki imigracyjnej, która się nie sprawdza i przynosi więcej strat niż pożytku.

Rośnie w siłę Horst Seehofer

Powolny upadek Merkel dość dobrze wykorzystuje premier Bawarii i szef tamtejszej CSU Horst Seehofer, który już coraz głośniej zgłasza swoje weto wobec kanclerz, stając w poprzek jej polityce. Po tym, gdy premier Bawarii publicznie sprzeciwił się polityce otwartych drzwi, jego popularność wzrosła o 12 punktów procentowych. Seehofer oczywiście nadal jest w rządowej kolacji i jak na razie nie zgłasza oficjalnie własnej kandydatury na fotel kanclerza z ramienia chadecji, jednak komentatorzy niemieckiej sceny politycznej widzą w jego postępowaniu ten właśnie kierunek. Bawarczyk nie jest sam, gdyż wspierają go liczni koledzy partyjni, jak chociażby Peter Ramsauer, który apeluje do kanclerz o natychmiastową zmianę kursu polityki imigracyjnej, gdyż obecnie szkodzi ona obywatelom.

Seehofer rozumie obywateli i wypowiada się w ich imieniu

– stwierdził w jednym z wywiadów Ramsauer, dodając, że wielu ludzi uważa, iż upór kanclerz w kwestii polityki imigracyjnej jest czymś w rodzaju prowokacji.

Jeszcze nie w mainstreamowych mediach, ale coraz częściej pojawiają się komentarze o możliwości zastąpieniu Angeli Merkel po najbliższych wyborach w 2017 roku.

Kanzler Frage – kto następny?

Na razie media głównego nurtu twierdzą, że nie ma nikogo w Niemczech, kto mógłby zastąpić Angelę Merkel na stanowisku kanclerza. Próby lobbowania Julii Klockner z CDU lub Ursuli von der Leyen z tej samej partii spaliły na panewce, podobnie jak dużo wcześniej odpadł z tej konkurencji obiecujący, młody polityk CSU Karl-Theodor zu Gutenberg, który został zmuszony do odejścia po tak zwanej aferze plagiatowej. Jak ciągle powtarzają główne media: Na placu boju – i to nie tylko wśród chadeków – pozostała samotna i skazana na sukces Angela Merkel, która najprawdopodobniej będzie kandydowała na czwartą kadencję. Ale coraz częściej publicyści zauważają, że dotychczasowy wizerunek pani kanclerz coraz bardziej blednie. Media ponadto nieśmiało przypominają, że to nikt inny jak właśnie ona sama w 1999 roku, jako młoda i obiecująca polityk przyczyniła się do obalenia przewodniej roli Helmuta Kohla w partii CDU, a historia lubi się powtarzać. Politolog niemiecki Heinrich Oberreuter jest zdania, że era Angeli Merkel już wkrótce się skończy.

Na razie nie widać jednak nowych kandydatów.