TVP jak dojna krowa, budowanie swojego zaplecza w oparciu o ludzi Polsatu, ludzi Romana Giertycha. Brak otwarcia telewizji na młodych – tak przyczyny sporu między Jackiem Kurskim a częścią środowiska niepodległościowego opisuje dr Jerzy Targalski, publicysta, ekspert Uniwersytetu Warszawskiego.
 
We wtorek Rada Mediów Narodowych odwołała ze stanowiska prezesa TVP Jacka Kurskiego. Do 15 października ma być wybrany nowy prezes telewizji publicznej. W najbliższych dniach zostanie rozpisany konkurs na stanowisko szefa telewizji publicznej.
 

Istota sporu między Kurskim a częścią środowiska niepodległościowego sprowadza się do dwóch punktów. Po pierwsze, Kurski uważa, że działalność na rzecz telewizji może być prowadzona na zewnątrz. Tutaj chodzi o sprawę tzw. spółek producenckich

 – mówi w rozmowie z rozgłośnią Nowy Polski Show dr Targalski.
 

Dotychczas telewizja była dojna krową. Pracownicy telewizji, albo ich żony, czy córki, synowie, mężowie zakładali spółki producenckie i te spółki producenckie produkowały dla telewizji programy. Telewizja te programy kupowała i była w ten sposób dojona. Krzysztof Czabański i znaczna część środowiska uważa, że spółki producenckie nie mają prawa istnienia, bo jest to sposób na dojenie telewizji i że telewizja sama powinna produkować swoje programy. Jest to bardzo poważny spór, bo chodzi o pieniądze. O to, czy telewizja będzie te pieniądze zużywała, czy też będzie tylko przepompownią pieniędzy do spółek producenckich i przyjaciół królika. I już niektórzy takie spółki producenckie założyli i czekają na kontrakty z Kurskim

– dodaje publicysta.
 

Drugi punkt sporu jest taki, że to prawda, iż Kurski usunął kilka osób związanych z epoką kłamstwa i przeinaczania w telewizji. Ale tutaj chodzi nie tylko o prezenterów. Tutaj chodzi o ludzi, którzy podejmują decyzje. A jeśli o to chodzi, to po pierwsze, znaczna część osób decyzyjnych w ogóle nie została ruszona. Znam takie działy, gdzie w ogóle nic się nie zmieniło. To raz. A dwa - zaczął budować własny klan, własną sieć zależności klientelistycznych. Oparł się na kadrach z Polsatu, ludziach, którzy promowali Rosję lub atakowali NATO. Tudzież na ludziach, którzy na przykład są związani z Giertychem. Albo na takich ludziach, którzy z mediami nie mają nic wspólnego. Tylko robili kariery biznesowe w spółkach skarbu państwa za Platformy. Jak Tomasz Bortkiewicz, który najpierw pracował w wodociągach, a potem przez wiele lat za Platformy był w PGNiG. (…) Czyli te zmiany, które Kurski wprowadzał, były zmianami powierzchownymi. (…) Nie otworzył on również telewizji przed ludźmi młodymi, nowymi. Tylko stara się wyłapywać ludzi ze starego układu, którzy razem z nim będą tworzyli nowy klan oligarchiczny w mediach

– stwierdza dr Jerzy Targalski.