Kto przeczyta program Światowych Dni Młodzieży, od razu poczuje, jak niemądrzy są ci, którzy twierdzą, że Jan Paweł II przestał być ważny dla Polaków. Krakowskie Błonia, okno papieskie, lotnisko Balice, Jasna Góra – każde z tych miejsc, w których będzie Franciszek, budzi w nas uczucie ciepła, związane ze wspomnieniem polskiego Papieża (stosunkowo rzadko nazywamy go świętym, bo jakoś dziwnie brzmi nam, że nasz znajomy jest już świętym).

Jest dla mnie zupełnie oczywiste, że bez tamtych, dawnych pielgrzymek, nie byłoby tego dobrego, które stało się w Polsce ostatnio. A poza tym: narzekaliśmy, że Franciszek mało zna Polskę? To teraz ją pozna, już poznaje, skoro mówi o narodzie, który „w swojej historii przeszedł przez wiele prób” i o polskiej „wypróbowanej wierze”. Jeśli o coś można apelować przed ŚDM, to jak najmniej „medialności”, czepiania się tej czy innej wypowiedzi Franciszka z przeszłości, uchodźców, pretensjonalnych wywiadów Zbigniewa Nosowskiego z Więzi itp. Słuchajmy Papieża, bądźmy uczestnikami katolickiej wspólnoty, nie pozwólmy newsom pismaków „nieczujących klimatu” zagłuszyć przekazu uroczystości. Niech wróci nastrój z czasów Jana Pawła II.