Dramatyczne wieści napływają z Sudanu Południowego. Na nowo rozgorzała tam wojna domowa, a  pełniący tam posługę polscy misjonarze są oblężeni przez bojowników. „Żołnierze zabijają ich parafian. Kończy się żywność” - informuje o. Andrzej Danilewicz SVD , rzecznik prasowy werbistów
 
Choć wojnę w Sudanie Południowym miało zakończyć zawarte w ubiegłym roku porozumienie pokojowe, okazuje się, że konflikt rozgorzał na nowo.  Jak informuje „The Telegraph” w pierwszych dniach walk na początku lipca  zginęło już prawie 300 osób. W wojnie domowej starli się ponownie żołnierze lojalni wobec prezydenta Salvy Kiira oraz ci wspierający wiceprezydenta Rieka Machara.

Już 11 lipca o wznowieniu działań wojennych w Sudanie Południowym informował rzecznik prasowy werbistów . Wielu misjonarzy tego zakonu pełni obecnie posługę w Sudanie Południowym.
 


W ostatnim czasie sytuacja znacznie się zaostrzyła. Choć media nadal milczą o eskalacji wojny domowej w Sudanie Południowym, okazuje się, że polscy misjonarze są oblężeni przez walczące strony.

- Nasi misjonarze donoszą, że w Sudanie Południowym już prawdziwa wojna. Żołnierze zabijają ich parafian. Kończy się żywność. Są oblężeni - napisał na Twitterze o. Andrzej Danilewicz SVD.

 


Misjonarze pełniący posługę w Sudanie Południowym proszą o modlitwę.

Jednocześnie rzecznik prasowy werbistów informuje, że MSZ ma listę misjonarzy i ich placówek i na bieżąco monitoruje sytuację. Najbliższe ambasady są w Etiopii i Kenii.

Sudan Południowy to kraj liczący ok 10,6 mln mieszkańców powstały 9 lipca 2011 roku w wyniku odłączenia się od Sudanu, na mocy porozumienia rządu sudańskiego z Ludową Armią Wyzwolenia Sudanu, które zakończyło II wojnę domową w Sudanie – najdłuższą wojnę domową w Afryce. Jest to jedno z najmłodszych państw świata.  
 
Jak informuje Polska Akcja Humanitarna jednocześnie Sudan Południowy to jeden z najsłabiej rozwiniętych krajów świata. Wieloletnie walki zbrojne i konflikty etniczne między arabską ludnością z północy a chrześcijańskimi i animistycznymi mieszkańcami południa doprowadziły do tego, że życie na tym obszarze jest niezwykle trudne. Duża część społeczeństwa nie posiada dostępu do wody pitnej, a ci, którzy mają szczęście mieszkać w pobliżu studni muszą często godzinami stać w kolejkach z baniakami.
 

- Dekady wojen domowych pozostawiły wyraźny ślad na populacji Sudanu Południowego, pozbawiając życia około 2 mln ludzi, a wielu innych zmuszając do emigracji – czytamy na stronie pah.org.pl.