Cztery dni po zamachu w Nicei, na bulwarze gdzie terrorysta zabił ponad 80 osób zebrał się tłum, aby uczcić ofiary minutą ciszy. Na miejsce przyjechał premier Francji Manuel Valls. Jednak ludzie zebrani na Bulwarze Angielskim przywitali polityków gwizdami i okrzykami "dymisja!". Rośnie krytyka władz po zamachu. 

W czwartek zamachowiec wjechał w tłum ludzi na promenadzie we francuskim mieście Nicei. Islamista zabił 84 osoby, w tym 10 dzieci. 202 osoby zostały ranne, a 52 z nich znajduje się w stanie krytycznym.

Po zamachu niektórzy Francuzi zabrali się do malowania rysunków na promenadzie w Nicei. Podobnie robili Belgowie, po zamachu w Brukseli w marcu br. Dzisiaj z kolei minutą ciszy na bulwarze zebrani Francuzi uczcili minutą ciszy ofiary. Doszło jednak do incydentu. Kiedy delegacja rządowa przechodziła tłum zaczął gwizdać, buczeć oraz krzyczeć "dymisja!". 

Zobacz film



Niezalezna.pl pisała jak Mohamed Lahouaiej Bouhlel dostał się na bulwar, gdzie tłum świętował. „Dostarczam lody" - miał powiedzieć terrorysta z ciężarówki, policjantom, którzy go chcieli wylegitymować. Takie tłumaczenie im wystarczyło i puścili zamachowca

Kilka dni temu minister spraw wewnętrznych Bernard Cazeneuve oświadczył, że nie może potwierdzić aby sprawca zamachu w Nicei, czy jego motywacja była powiązana z radykalnym islamem. Z kolei premier Valls zaprzeczył słowom swojego ministra powiedział, że zamachowiec był "terrorystą bez wątpienia powiązanym z radykalnym islamizmem w taki czy inny sposób".