Winna jestem Państwu wyjaśnienie manipulacji postkomuny. Nigdy nie nazwałam „durniami” Polaków, którzy nie zgadzają się z PiS‑em. Mój wpis na Twitterze odnosił się wyłącznie do publicystów i blogerów, którzy uchodząc za prawicowych, realizują założenia polityki PO i w sprawie tekstu apelu poległych odczytywanego przy uroczystościach stali się pudłem rezonansowym Platformy.

Bo cóż nam mówią ci nasi rzekomo prawicowi milusińscy? Że zbędne jest wspominanie generałów i prezydenta, którzy zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach w Smoleńsku. Że to tylko prowokuje, wywołuje niechęć. W apelu wymieniani są powstańcy, legioniści, bohaterowie Powstania Warszawskiego, Żołnierze Wyklęci. A potem jeszcze ci generałowie, którzy zginęli w Smoleńsku i Lech Kaczyński? I to ze słowami: „Wiernie pracowaliście dla Polski i zginęliście, wypełniając patriotyczny obowiązek. Pamięć o waszej służbie dla Ojczyzny i tragicznej śmierci pozostanie na zawsze w sercach rodaków”. To przesada! A czemu? Bo w istocie jest jedna odpowiedź – to był wypadek lotniczy i nikt znaczący dla historii Polski nie zginął. Cóż, słowa wobec „prawicowych” milusińskich użyłam mało eleganckiego – to fakt. Ale jak mogą nie widzieć tego, komu się przysłużyli?