Igrzyska mogą się okazać wielką porażką – tak sierpniową imprezę sportową skomentował gubernator Rio de Janeiro Francisco Dornelles na miesiąc przed pierwszymi w Ameryce Południowej igrzyskami olimpijskimi. Terroryzm i epidemia mogą zakłócić święto sportu.

Wraz z początkiem sierpnia setki tysięcy kibiców z całego świata stawią się w Rio de Janeiro, gdzie będą dopingowali sportowców. Niemniej w obliczu zamachów terrorystycznych w Europie i Stanach Zjednoczonych coraz częściej podnosi się kwestię bezpieczeństwa.

Obawy o bezpieczeństwo nasiliły się wraz z groźbami dżihadystów pod adresem Brazylii tuż po zamachach w Paryżu jeszcze w listopadzie ub.r. oraz po kwietniowym komunikacie o treści „Brazylio, jesteś następna” zamieszczonym przez dżihadystę Maxime’a Haucharda na Twitterze. Hauchard, jeden z liderów Państwa Islamskiego (IS), zdążył już utworzyć portugalskojęzyczny serwis z informacjami dla ewentualnych rekrutów z Brazylii. Według raportu brazylijskich służb wywiadowczych w ciągu ostatnich miesięcy wzrosła liczba obywateli zainteresowanych zasileniem szeregów Państwa Islamskiego. Brazylijska Agencja Wywiadowcza (ABIN) ma na celowniku ponad setkę „samotnych wilków”, czyli osób, które mogłyby przeprowadzić zamachy terrorystyczne podczas imprezy. Ponadto władze stworzyły specjalny plan zapobiegający 25 rodzajom zamachów oraz podwyższyły poziom zagrożenia terrorystycznego na czwarty stopień w pięciostopniowej skali. Wielka Brytania w ostatnim oficjalnym komunikacie odradziła swoim obywatelom podróże do Brazylii z uwagi na „ryzyko masowych ataków w miejscach uczęszczanych przez turystów”. Wobec gróźb o atakach brazylijskie władze podjęły współpracę z ekspertami ze SWAT, wyspecjalizowanej jednostki policji.

Poza zagrożeniem ze strony terrorystów Brazylia zmaga się również z konsekwencjami epidemii wirusa Zika. W obawie o zdrowie część sportowców już odwołała swoje uczestnictwo w zawodach. Dodatkowo, jak mówi gubernator Rio de Janeiro Francisco Dornelles, kraj jest w kryzysie i nie dysponuje dostatecznymi środkami finansowymi.

Brazylijczycy już od miesięcy organizują protesty, które mają zwrócić uwagę świata na wewnętrzne problemy kraju, m.in. biedę czy zorganizowaną przestępczość. Na jednej z wielu manifestacji pracownicy lotniska w Rio de Janeiro pojawili się z hasłem: „Witajcie w piekle. Policjanci i strażacy nie dostają pensji, dlatego nikt w Rio nie może czuć się bezpiecznie”.