Reprezentant Polski, 32-letni piłkarz Osmanlısporu Łukasz Szukała z balkonu swojego mieszkania obserwował zamach stanu w Ankarze. Przekazywane od niego informacje były wczoraj coraz bardziej dramatyczne: - „Chyba atakują rząd turecki. Wojsko chce władzy. Coś wybuchło. Na twarzach czuliśmy ciepły podmuch. Nie wiem co się dzieje. Wszędzie policja, wszystko zamknięte”- relacjonował.

​Mieszkanie polskiego zawodnika jest położone obok wieżowca telewizji TRT, który armia najpierw przejęła, a następnie ostrzelała. „Pełno helikopterów. Co chwilę słychać strzały. Stoję na balkonie i widzę, jak ostrzeliwują ten wieżowiec” – donosił Szukała.

 „Wojsko atakuje! Wszędzie latają samoloty, helikoptery, coś wybucha. Wyłączyli nawet Twittera”- pisał. Następny raport, wysłany tuż przed północą: - „Jestem już w mieszkaniu. Ode mnie jest 300 metrów do tureckiej telewizji. Latają tu helikoptery, słyszysz chyba, i strzelają do budynku. Słyszymy strzały. Wyłączyli światła”.



W międzyczasie piłkarze jego Osmanlısporu i kilku innych tureckich klubów spróbowali wynająć prywatne samoloty, aby jeszcze w nocy opuścić Turcję, ale lotniska były już zamknięte. – Działacze klubu dzwonili i kazali zachować spokój. Mówili, że w sobotę wszystko się uspokoi – relacjonował piłkarz. O godz. 1.00 zapewnił, że strzelanina ucichła, a on przebywa bezpieczny w swoim mieszkaniu, choć otrzymał polecenie, aby nie wychodzić na ulicę. – Na razie wszystko jest dobrze! Oby to był już koniec – informował Szukała.