- Dzięki euforii związanej z występami naszej reprezentacji może się poprawić frekwencja, wzrośnie zainteresowanie mediów i kibiców tym, co prezentują nasze drużyny. Poziom sportowy pewnie z dnia na dzień się nie podniesie, ale warto przypominać, że kilku reprezentantów, którzy odnieśli z kadrą sukces we Francji, gra w Ekstraklasie - z Maciejem Murawskim, byłym piłkarzem reprezentacji Polski, a obecnie ekspertem piłkarskim, rozmawia Małgorzata Chłopaś.

Jak Euro 2016 może wpłynąć na polską ekstraklasę w nadchodzącym sezonie?
Był to defensywny turniej, trenerzy woleli nie ryzykować, dlatego zobaczyliśmy niewiele otwartych meczów. Oby nasza liga nie korzystała z tych wzorców i szła w kierunku większej atrakcyjności, chociaż myślę, że wielu trenerów zastanowi się teraz, czy nie postawić właśnie na skuteczną obronę. Tak to już jest - kiedy Barcelona prowadzona przez Guardiolę wygrywała, dominując rywali, miało to wpływ na całą światową piłkę. Taktyka jaką obrała we Francji Portugalia, a wcześniej defensywny styl gry Atletico czy Leicester pokazały, że możesz zostać zwycięzcą nie tłamsząc przeciwnika. Trenerzy będą chcieli przede wszystkim wygrywać, nie zawsze patrząc na styl.

Brzmi strasznie, bo mecze polskich drużyn już teraz bywają ciężkostrawne…
Trzeba oddzielić ligę od pucharów. W Europie najważniejsze żebyśmy zaszli jak najdalej, nawet kosztem widowiska. W lidze chciałbym jednak żeby trenerzy ryzykowali, żebyśmy mieli na co popatrzeć. Łatwiej jednak mądrze się bronić, bo do dominacji potrzeba jakości, a tej nam jeszcze troszkę w Ekstraklasie brakuje.

Euro da polskiej lidze pozytywnego kopniaka?
Dzięki euforii związanej z występami naszej reprezentacji może się poprawić frekwencja, wzrośnie zainteresowanie mediów i kibiców tym, co prezentują nasze drużyny. Poziom sportowy pewnie z dnia na dzień się nie podniesie, ale warto przypominać, że kilku reprezentantów, którzy odnieśli z kadrą sukces we Francji, gra w Ekstraklasie. Mam nadzieję, że zmieni się postrzeganie piłkarzy i fani nabiorą do nich większego szacunku.

Świetnymi ambasadorami Ekstraklasy byli na ME Michał Pazdan czy Bartosz Kapustka.
To był nie tylko turniej tych, których już dobrze znaliśmy, bo grają w wielkich klubach europejskich, lecz także mniej znanych, a jak się okazało – prezentujących wysoki poziom. O Pazdanie czy Kapustce było najgłośniej, ale przecież i Tomek Jodłowiec zagrał dobre spotkania, komplet meczów zaliczył Artur Jędrzejczyk, który wiosną grał w polskiej lidze. Nie można zapomnieć o Krzyśku Mączyńskim, który wrócił po ciężkiej kontuzji i był pewnym punktem reprezentacji. Fajnie, że trener Nawałka wierzy w piłkarzy z Ekstraklasy i nie boi się na nich stawiać. 

Z Euro 2016 chyba nie do końca cieszą się w Legii, w której wiosną udało się zbudować mocny zespół, a teraz panuje tam lekki chaos.
To rzeczywiście może być trudny sezon dla Legii, poczekajmy jednak na ostateczne rozstrzygnięcia - odeszło już kilku zawodników, mówi się o odejściu kolejnych, zmieniono trenera, który w krótkim czasie musi wpoić zawodnikom swoją filozofię. Besnik Hasi nie miał możliwości pracować z czołowymi piłkarzami, którzy reprezentowali swoje kraje na Euro. Sam jestem ciekawy, jak w Warszawie zdołają to wszystko poukładać. Chciałbym żeby nasze drużyny przed pucharami jednak się wzmacniały, żeby nie dochodziło do takich wpadek jak ostatnio, gdy Cracovia odpadła po meczach z wicemistrzem Macedonii.

Legioniści mieli po Euro zaledwie tydzień . Wytrzymają trudy jesieni bez dłuższych urlopów?
Przerwa na pewno będzie im potrzebna, a Hasi musi umiejętnie dysponować ich siłami, w  przeciwnym wypadku mogą pojawić się mikrourazy. W 2002 r. byłem na mistrzostwach świata i chociaż nie grałem za dużo, to nie miałem normalnego okresu roztrenowania, a po powrocie musiałem stawić się na treningach. Szczerze powiem, że nie mogłem przez jakiś czas patrzeć na piłkę, a trzy treningi dziennie były dla mnie psychicznie katastrofalne. 

Kto może zagrozić zmęczonej Legii w lidze?
Pomimo trudności zakładam, że Legia będzie silną drużyną. Są oczywiście zespoły, które mają ambicję z nią rywalizować. Po wygranej Lecha w Superpucharze apetyty w Poznaniu na pewno urosły, w Gdańsku też ambicje są ogromne, a Lechia chce wreszcie skończyć z popełnianymi błędami. Świetną wiosnę ma za sobą Zagłębie i jeśli podtrzyma taką formę może być czarnym koniem naszej ligi. Może ktoś jeszcze dołączy do tej grupy – Piast, albo Cracovia.

Lech, który znalazł się poza pucharami, będzie mógł skoncentrować się tylko na lidze.
To, że Lech i Lechia nie grają w Europie, daje im pewne korzyści – mogły spokojnie przygotować się do rundy jesiennej. Lech wiosną mnie rozczarował, mieli problemy z punktowaniem i grą w ataku pozycyjnym. Może teraz nastąpi ich czas?

Jakie zmiany na rynku transferowym zaskoczyły pana najbardziej?
Zdziwiłem się, że w Termalice zrezygnowano z trenera Mandrysza, który awansował z drużyną do Ekstraklasy i zdołał ją w niej utrzymać. Rezygnacja Pogoni z Czesława Michniewicza też wydaje się dziwną decyzją. Zaskakująca była zmiana Czerczesowa, który odniósł z Legią sukces, jednak warszawianie chcą skutecznej pracy z młodzieżą, do czego Rosjanin nie był skory. Najciekawsze transfery to chyba Radek Majewski i Kamil Vacek, których pozyskał Lech.