Najdonioślejszym rezultatem szczytu NATO jest klęska agresywnej polityki Rosji, obliczonej na rozbicie spójności sojuszu atlantyckiego i solidarności demokratycznych narodów.

Prowadzona konsekwentnie od lat miała obezwładnić wolny świat brutalnością i brakiem skrupułów, sparaliżować strachem i odebrać wolę działania. Temu celowi służyła napaść na Gruzję i Ukrainę, zestrzelenie malezyjskiego boeinga czy wysłanie karnych szwadronów „kibiców” ze specnazu na piłkarskie mistrzostwa. W tej logice pozostają też skutki katastrofy smoleńskiej.

Ten plan poniósł całkowitą porażkę. Kraje NATO zademonstrowały wolę wspólnej obrony. Decyzje sojuszników zostaną Rosji oznajmione jako fakt dokonany. Putin dobrze wie, że w militarnej konfrontacji z Sojuszem nie ma najmniejszych szans i dlatego rezultaty szczytu są dla niego strategiczną porażką porównywalną do przegranej Nikity Chruszczowa w czasie kryzysu kubańskiego. Klęska Putina jest jednocześnie ogromnym sukcesem całego Sojuszu i Polski. Determinacja i polityczna inicjatywa polskich władz były warunkiem koniecznym zamiany pustej retoryki na konkretne działania. Dobra Zmiana dotarła do NATO.