Dziennikarze portalu Tomasza Lisa wybrali się do „bastionu PiS‑u”, czyli na podkarpacką wieś, gdzie poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości w wyborach przekroczyło 80 proc., a prezydent uzyskał aż 94 proc.

Jakież było zdziwienie reporterów „NaTemat”, gdy okazało się, że poczciwi ludzie mają gdzieś Trybunał Konstytucyjny – nowelizacje, przepychanki między rządem a opozycją, histerię KOD‑u. Liczy się bowiem dla nich to, czy mają za co utrzymać rodzinę. Nie wiem, jakie intencje kierowały dziennikarzami, oddźwięk wśród czytelników portalu Lisa jest jednak taki, że ludzie z Podkarpacia to: „Polska B, która interesuje się jedynie końcem własnego nosa”. Cóż, można (i trzeba) wyciągnąć również wniosek odwrotny – poza „warszawką” (nie mylić z Warszawą), nikogo nie obchodzi samopoczucie prezesa TK i cała awantura wokół tego ostatniego.