Dzisiejsza opozycja mówi jednym głosem z tymi, którzy stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa i niepodległości Polski. Może to przypadek. Może liderzy Platformy i Nowoczesnej po prostu nie są w stanie rozpoznać, co jest dla nas zagrożeniem, a co nam służy. A może jest gorzej: interesy – przynajmniej liderów obu ugrupowań – są zbieżne z interesami państw nieprzychylnych rozwojowi Polski. Spektakl urządzony wczoraj w Sejmie w ramach tzw. debaty nad wotum nieufności wobec szefa resortu obrony na pewno ucieszył zainteresowaną nim publikę w Moskwie czy w Berlinie. Ale był uderzeniem w interes Rzeczypospolitej w kluczowym momencie umacniania podstaw bezpieczeństwa naszego kraju i tej części Europy. Kłótnie i ostre dyskusje są w parlamencie normą. Nie powinny nikogo gorszyć, bo w sposób naturalny wyrażają emocje faktycznie tkwiące w ludziach. Jednak od polityków wymagamy odpowiedzialności. Platforma i Nowoczesna udowodniły wczoraj, że nie potrafią powstrzymać emocji, nie rozumieją, czym jest odpowiedzialność za przyszłość kraju, a swoje interesy i strategie uznają za dobro nadrzędne.