"Jest różnica między Rosją jako agentem międzynarodowego ruchu komunistycznego a Rosją jako tradycyjną potęgą imperialną" - podkreślał w TVP Info John Lenczowski, prezes Institute of World Politics - niezależnej wyższej szkoły dyplomacji i bezpieczeństwa narodowego w Waszyngtonie. Ekspert mówił w programie "Minęła Dwudziesta" Michała Rachonia o szczycie NATO w Warszawie, katastrofie smoleńskiej i zagrożeniu ze strony Moskwy.

Według Lenczowskiego Rosja nie prowadzi już dłużej polityki ZSRR, polegającej na budowaniu międzynarodowego bloku komunistycznego pod auspicjami Moskwy, lecz wróciła do tradycyjnej polityki imperialnej. Jest ona jednak o tyle groźna, że prowadzą ją ludzie dawnego aparatu sowieckiego: czekiści, oficerowie struktur siłowych, komunistyczni aparatczycy. Doskonale opanowali oni instrumenty polityki sowieckiej i bez skrupułów ich używają. John Lenczowski wymienił choćby dezinformację, propagandę i operacje ukrytego wpływu gospodarczego.

Pytany przez Michała Rachonia, dlaczego USA w ostatnim czasie tak bardzo lekceważyły Rosję, Lenczowski odpowiedział: "Mamy tendencję do skupiania się na zagrożeniu, które istnieje w danej chwili. Przez ostatnie 15 lat był to terroryzm islamski. Jeśli chodzi o ignorowanie zagrożenia ze strony Rosji, było w tym dużo zamierzonej ślepoty. Woleliśmy odwrócić się i udawać, że tego niebezpieczeństwa nie było". Ekspert mówił też, że społeczeństwo amerykańskie było zmęczone dwoma wojnami - w Afganistanie i Iraku - oraz problemami ekonomicznymi w kraju.

Ale Lenczowski jest optymistą:


Myślę, że Rosjanie, Chińczycy, islamiści sądzą, że USA to mocarstwo ustępujące. Ale powinni znać naszą historię i wiedzieć, że po rozbrojeniu, kiedy dostrzegamy zagrożenia, dozbrajamy się ponownie. Wszyscy wiedzą, że obecna administracja ma przed sobą tylko kilka miesięcy. Pojawi się nowa, która moim zdaniem postawi ponownie na sprawy naszego zaangażowania. 


Prezes Institute of World Politics zaznaczał, jak ważne jest rozmieszczenie sił NATO na wschodnich i południowo-wschodnich flankach Sojuszu. 


Odstraszanie działa, kiedy siły NATO rozlokowane są w Polsce, Rumunii, krajach bałtyckich. To oznacza, że NATO traktuje te kraje poważnie.


Nie mogło też zabraknąć tematu katastrofy smoleńskiej:

Jeśli chodzi o Smoleńsk, mieliśmy w Instytucie wieloletniego profesora, specjalistę od przemysłu lotniczego. Kiedy przyglądał się temu, jak Rosjanie niszczyli dowody, dokonywali manipulacji na miejscu katastrofy, to mówił, że istnieją silne podejrzenia, wskazujące na rolę Rosjan. Sprawa nie została zbadana, bo polski rząd nie poprosił o pomoc. Rząd USA i Kanady przyjęły wówczas stanowisko, że skoro polski rząd nie chce międzynarodowego śledztwa, to one też nie będą wychodzić z inicjatywą.