Po referendum w Wielkiej Brytanii decyzji w sprawie członkostwa w Unii Europejskiej domagają się kolejne kraje. W Holandii do referendum w tej sprawie wezwał szef antyunijnej i antyimigranckiej Partii Wolności Geert Wilders, natomiast we Francji za referendum lobbuje ugrupowanie skrajnie prawicowego Frontu Narodowego Marine Le Pen.

Wczoraj zakończyło się brytyjskie referendum dotyczące członkostwa w Unii Europejskiej. Oczekiwanie na oficjalne wyniki głosowania trwało do godzin porannych. Sondażowe badania mówiły o pozostaniu Wielkiej Brytanii we wspólnocie. Jednak ankieta przeprowadzona została na niewielkiej liczbie respondentów, więc wynik może się zmienić. Po godzinie 8 czasu polskiego Centralna Komisja Wyborcza Wielkiej Brytanii poinformowała, że za opuszczeniem Unii Europejskiej opowiedziało się 51,9 proc. wyborców.
 
CZYTAJ WIĘCEJ: Tak zagłosowali Brytyjczycy w referendum ws. Brexitu – RELACJA NA ŻYWO

- Chcemy odpowiadać za nasz kraj, nasze własne pieniądze, nasze granice i naszą politykę imigracyjną – deklaruje szef holenderskiej Partii Wolności Geert Wilders.

Jak informuje „Fakt” jednym z głównych punktów w programie wyborczym tej partii jest właśnie wyjście Holandii z UE. Formacja prowadzi w najnowszych sondażach.

 - Zwycięstwo wolności! Tak jak domagałam się tego od lat, trzeba teraz przeprowadzić takie samo referendum we Francji i w krajach UE - napisała na Twitterze Maine Le Pen, szefowa francuskiego skrajnie prawicowego Frontu Narodowego na wieść o brexicie.