Dzisiaj Wielka Brytania podejmuje kluczową decyzję dla przyszłości Europy. W ostatniej chwili w Brukseli dostrzegli, że na Wyspach niekoniecznie wszystko jest przesądzone. Rozpoczął się lament i straszenie Brytyjczyków. Niestety, Unia Europejska w ostatnich miesiącach zrobiła wszystko, by statystyczny Angol całym sercem popierał odseparowanie się od kontynentu. Szczególnie widoczne było to podczas kryzysu migracyjnego, kiedy Niemcy robili wszystko, by podzielić się problemem, który sami wywołali. W pewnym momencie unijni technokraci zagrozili nawet wprowadzeniem horrendalnych kar za nieprzyjmowanie imigrantów z Bliskiego Wschodu. UE konsekwentnie odchodzi również od koncepcji sojuszu suwerennych państw narodowych na rzecz zacieśniania współpracy. Swoiście rozumianej – w ramach której oczekuje się akceptacji wypaczonej wizji świata, gdzie np. marchewka jest owocem, suszone śliwki nie mają wpływu na pracę jelit, a by nadmuchać balon, trzeba mieć nie mniej niż 8 lat. Brexit może być ostatnią szansą na otrzeźwienie Europy. Unia Europejska albo wróci do swoich chrześcijańskich korzeni, albo jest skazana na zagładę.