Rozmieszczenie w Rumunii i Polsce elementów natowskiej tarczy antyrakietowej zmienia cały region wschodniej i południowo-wschodniej Europy w zakładników takiej polityki, automatycznie czyniąc je strefą uderzenia odwetowego w razie zaistnienia konfliktu zbrojnego – tak skandaliczne słowa znalazły się w odezwie, skierowanej m.in. do NATO, którą dzisiaj przyjęto w rosyjskiej Dumie Państwowej.

Niższa Izba rosyjskiego parlamentu skierowała dzisiejszy dokument do krajów NATO, Czarnogóry, Bośni i Hercegowiny oraz Macedonii. Oświadczyła w nim, że rozmieszczenie w Europie elementów tarczy antyrakietowej jest „niebezpieczną linią, która de facto jest skierowana nie na obronę, a na wywołanie nowej zimnej wojny”.

Amerykański system obrony przeciwrakietowej „będąc systemem o podwójnym znaczeniu, może być wykorzystany w celach ofensywnych przeciwko Rosji podczas przeprowadzenia natychmiastowego globalnego uderzenia” - napisali w dokumencie parlamentarzyści. Według rosyjskich polityków, działania NATO „zmienia cały region wschodniej i południowo-wschodniej Europy w zakładników takiej polityki, automatycznie czyniąc je strefą uderzenia odwetowego w razie zaistnienia konfliktu zbrojnego”.

Duma Państwowa stwierdza, że rozmieszczenie batalionów NATO w Polsce i krajach bałtyckich jest sprzeczne z „Aktem Założycielskim o o Wzajemnych Stosunkach, Współpracy i Bezpieczeństwie między NATO a Federacją Rosyjską” z 27 maja 1997 r. Rosjanie twierdzą, że Sojusz łamie punkt, który stanowi, że „w obecnych okolicznościach w sferze bezpieczeństwa” będzie realizował cele kolektywnej obony i inne misje raczej poprzez zapewnienie interoperacyjności, integrację i zdolność do wzmocnienia swych sił niż „poprzez dodatkowe stałe stacjonowanie znaczących sił bojowych”.

Oświadczenie parlamentarzystów poparł prezydent Rosji Władimir Putin, który wstąpił w Dumie. „NATO intensyfikuje swoją agresywną retorykę i swoje agresywne działania już w pobliżu naszych granic. W tych warunkach, musimy zwrócić szczególną uwagę na rozwiązywaniu problemów związanych ze zwiększeniem zdolności obronnych naszego kraju” - powiedział władca Kremla.

Z kolei NATO stoi na stanowisku, że rozmieszczenie batalionów sojuszniczych w Polsce i krajach bałtyckich nie jest sprzeczne z „Aktem”. Bowiem dyslokacja natowskich oddziałów, które będą liczyły do jednego tysiąca żołnierzy każdy, nie będzie mało charakteru stałego, lecz rotacyjny.