Dom Spotkań z Historią przygotował na wakacje nową plenerową wystawę – tym razem będzie można obejrzeć zdjęcia wybitnego fotografa stolicy Zbyszka Siemaszki. Ten pochodzący z Wilna artysta w latach 50. i 60. XX wieku dokumentował powojenne przeobrażenia miasta, a także życie jego mieszkańców. 

Zdjęcia koncentrują się na nowoczesnej architekturze, która była przedmiotem reportaży przygotowywanych przez Siemaszkę dla tygodnika „Stolica”. Widzimy na nich nowe dzielnice, modernistyczne budynki, kawiarnie i sklepy, samochody i autobusy, małą architekturę czy ówczesny styl wnętrz, który dziś znów staje się modny. Dla uzyskania najlepszego efektu fotograf długo poszukiwał kadru, a nawet zmieniał perspektywy, wchodząc ze swoim średnioformatowym aparatem na dachy budynków lub robiąc zdjęcia z dźwigu, samolotu czy helikoptera. 

Zafascynowały nas zdjęcia architektury, robione z wysoka, w dalekim planie, często panoramiczne, ukazujące Warszawę lat 50. i 60. w niezwykły sposób. Niby wszystko się zgadza – budynki, ulice, place, kościoły, dworce, sklepy… Ale z tych elementów artysta tworzy własną sugestywną wizję. Zaproponowany przez nas wybór jego warszawskich zdjęć pokazuje, jak bardzo twórcza może być fotografia dokumentalna, jak wielką ma moc kreowania iluzji czy przekazu (nie wprost) propagandowego, nawet jeśli skupia się wyłącznie na architekturze i urbanistyce. Pokazane przez Siemaszkę miasto z lat 50. i 60. na co dzień wyglądało przecież jakoś inaczej, bez blasku, bez tego niepowtarzalnego światła, które na jego zdjęciach rozjaśnia ówczesną warszawską powszedniość. Siemaszko pokazał stolicę, jakiej chyba nikt z ówczesnych jej mieszkańców nie pamięta, chociaż dobrze znał konkretne utrwalone przez fotografa miejsca. To obraz wyidealizowany. Sen o nowoczesnej metropolii, o nowym mieście, które wyrosło na gruzach starego


– powiedziała Katarzyna Madoń-Mitzner, współkuratorka wystawy z Domu Spotkań z Historią.

Z kolei Krzysztof Wójcik, fotograf z Agencji FORUM, podkreślił, że Siemaszko miał ogromny talent, ale przede wszystkim był wybitnym profesjonalistą, kontynuował najlepsze tradycje przedwojennego rzemiosła, precyzyjnie komponował kadr i z wielką cierpliwością czekał na odpowiednie światło. 

Obok architektury, na fotografiach Siemaszki są mieszkańcy stolicy w ich codziennych zajęciach: w drodze do pracy, podczas odpoczynku, w modnych lokalach i na szerokich, czystych arteriach. 

„Ludzie pełnią raczej rolę sztafażu – niczym postacie na obrazach Canaletta. Zapełniają chodniki, spacerują po osiedlach z dziećmi w wózku, oczekują na przystanku czy stacji kolejowej. Fascynując się dynamiką ruchu i pośpiechu w wielkim mieście Siemaszko z upodobaniem fotografował z góry tłumy przechodniów. Ulice ożywiają samochody. I to nie tylko te produkowane w Polsce i >>krajach demokracji ludowej<<, ale też auta zachodnie o modnej linii karoserii. Na tych zdjęciach Warszawa zdaje się być miastem światowym – choć tak naprawdę nim nie była” – pisze Jerzy Majewski we wstępie do albumu towarzyszącego wystawie.

Ciekawym uzupełnieniem wystawy jest możliwość obejrzenia (przez zeskanowanie QRcodów) współczesnych zdjęć tych samych miejsc, które fotografował Siemaszko. 

Wystawę można oglądać przy Krakowskim Przedmieściu, na skwerze im. ks. Jana Twardowskiego w Warszawie.