Po dokumencie przedstawiającym najbardziej kontrowersyjne, a najczęściej po prostu wulgarne, ukazanie postaci Syna Bożego przez tzw. sztukę współczesną TVP uraczyła nas „Ostatnim kuszeniem Chrystusa”. No cóż, można tylko wyrazić wdzięczność telewizji publicznej, że tak wiele uwagi poświęca zapoznawaniu widzów z wszelkimi „dziełami”, których jedynym celem jest obrażenie uczuć religijnych katolików. To jednak mało nowatorskie. Może odmieniona TVP powinna skorzystać z dorobku sowieckiej literatury, publicystyki, filmu i teatru w tej dziedzinie. Archiwalne numery takiego choćby „Bezbożnika” mogłyby posłużyć jako fantastyczny materiał na przynajmniej kilka audiobooków, a tym samym na tyle samo wyzwolonych i nowocześnie otwartych debat o wartości przekraczania granic w sztuce. A gdy już epatowanie zwulgaryzowanym wizerunkiem Jezusa Chrystusa przestanie dostatecznie silnie pobudzać, szefostwo na Woronicza zawsze może iść za ciosem i zorganizować pokaz karykatur Mahometa. W ciemno można założyć, że odwagi na takie przekraczanie granic już nie starczy. Bo „otwartość” zawsze namierza tylko jeden cel – chrześcijaństwo. I jak widać, pod tym względem nic się w TVP nie zmienia.