Choć Bronisław Komorowski zapewnia, że w polityce czuje się spełniony, najwyraźniej nie ma zamiaru udawać się na emeryturę. Przyznaje, że w obecnej sytuacji opozycji pozostaje czekanie na „odpowiedni moment”, kiedy w partii rządzącej zaczną pojawiać się jakiekolwiek spory. Komorowski ma już nawet swoją wizję list wyborczych opozycji.

Pytany o ewentualny start w wyborach prezydenckich Komorowski w pierwszej chwoli stwierdza, że nie ma takich planów, po chwili jednak przyznaje, że w zasadzie to niczego nie planuje i jest otwarty na różne ewentualności.

- Nie mam tego rodzaju planów. Jestem politykiem i człowiekiem spełnionym. Osiągnąłem w życiu bardzo wiele, chciałbym być oczywiście przydatny. Uważam, że to mój obowiązek, żeby i doświadczenie prezydenckie, i pewien poziom akceptacji i życzliwości społecznej, którego potwierdzenie wynika z wyborów prezydenckich, które przegrałem, ale minimalną ilością głosów. To jednak były miliony osób, które mi zaufały. Chętnie bym potencjał wniósł do wspólnego działania [...] Nie chciałbym żadnych scenariuszy przekreślać, natomiast nie znaczy to, że cokolwiek planuję. Moim planem politycznym jest wsparcie tego, co jest, aby było silniejsze, jeśli chodzi o opozycję – zapewniał na antenie RMF FM Bronisław Komorowski.

Były prezydent nie zamierza jednak najwyraźniej odchodzić na polityczną emeryturę. W jego głowie zrodził się scenariusz połączenia PO i Nowoczesnej przy wsparciu Komitetu Obrony Demokracji.

– Optymalnym byłoby połączenie walorów PO i Nowoczesnej – nowości i świeżości i doświadczenia politycznego. Liczę na to, że takim katalizatorem współpracy środowisk pozytywnym może być KOD, który ma walor i świeżości, autentyczności, ale też walor, że nie jest konkurentem dla partii politycznych, bo jest ruchem obywatelskim. [...] Widzę rolę KOD-u jako nie konkurencję dla partii politycznej, ale jako ruch obywatelski, który jednak wywiera wpływa na to co się dzieje na scenie politycznej, między innymi zachęcając partie polityczne do współdziałania. KOD powinien także uwzględnić fakt, że tam są ludzie, którzy będą mieli i walor świeżości i ambicji politycznych. Byłoby dobrze, gdyby w przyszłości w wyborach zaistniała lista wyborcza, w której by się znalazły osoby z rekomendacją KOD-u. Ale i osoby reprezentujące poszczególne 3, a może 4 środowiska polityczne - bo i Platformę Obywatelską, i Nowoczesną, i PSL i jakąś formę lewicy również. - tłumaczył Komorowski.


 Po zaplanowaniu list wyborczych opozycji Komorowski zdradził, że najlepszym planem na próbę powrotu do władzy będzie wyczekanie odpowiedniego momentu.

 - Uważam, że rzeczą najgorszą, jaka może się zdarzyć opozycji, są podziały wewnętrzne na zasadzie tej takiej, która tak powiem swarów potępieńczych, które są zawsze skutkiem klęski. Trzeba doczekać tego momentu, kiedy zaczną się swary wewnętrzne w partii rządzącej. Bo tam się szybciej zaczynają zawsze.  [...] Jak skończy się możliwość dzielenia miejsc przy tak zwanym żłobie politycznym, to zaczną się swary o ideologię, politykę, o odpowiedzialność. Opozycja powinna bardzo pilnować, żeby nie wyprzedzać partii rządzącej jeśli chodzi o poziom konfliktu wewnętrznego – przekonywał na antenie RMF FM Komorowski.