Minister Antoni Macierewicz ujawnił dzisiaj, że Rosjanie domagali się od rządu Donalda Tuska "aby zrobić wreszcie porządek" z dziennikarzami zajmującymi się katastrofą smoleńską i wskazującymi, że przyczyną mógł być zamach. To szokująca informacja. "Gdyby się okazało, że oni (ekipa Tuska - dop. red.) coś zrobili na żądanie, zlecenie, szantaż rosyjski, to mamy do czynienia ze zdradą narodową - stwierdził na antenie TVP Info Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny "Gazety Polskiej".

Dzisiaj rano minister obrony narodowej Antoni Macierewicz spotkał się z uczestnikami XI Zjazdu Klubów "Gazety Polskiej". Podczas przemówienia podał szokująco brzmiącą informację.

- Z depesz i raportów służb oraz ambasadorów wynika ewidentnie, że strona rosyjska domagała się, aby zrobić wreszcie porządek i rozwiązać problem zespołu parlamentarnego i publicystów, którzy wskazują i chcą wskazywać, że do tragedii smoleńskiej doszło w wyniku zamachu, bo to burzy stosunki polsko-rosyjskie. To był wprost podejmowany istotny problem dyplomatyczno-polityczny. Cała propaganda, która pokazuje rzecz dokładnie odwrotnie, jest warta tyle, co „cała prawda, całą dobę” - powiedział szef MON.

CZYTAJ WIĘCEJ: ​Szef MON ujawnia: Putin naciskał na rząd Tuska, aby zrobić porządek z dziennikarzami piszącymi o Smoleńsku

Do tego na antenie TVP Info odniósł się Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie".

- Są dwie rzeczy niezwykle ciekawe. Co Rosjanie mieli na myśli naciskając na polski rząd, żeby uciszyć komisję parlamentarną i nas - stwierdził przypominając, że "GP" i "GPC", Telewizja Republika, portal niezalezna.pl zajmowały się tematem przyczyn katastrofy smoleńskiej. - Ciekawe jak sobie to Rosjanie wyobrażali? Żeby zamknięto redakcję, podjęto działania administracyjne, może nas aresztowano, w Rosji takie rzeczy się dzieją.

- Teraz drugie. Czy polski rząd coś zrobił w tej sprawie? To wymaga absolutnie wyjaśnienia. Bo z innych ujawnionych informacji wynika, że wszyscy, którzy zajmowali się Smoleńskiem, w tym ja, byli bardzo mocno inwigilowani przez służby wojskowe, a część przez służby cywilne. Pytanie, czy to miało jakiś związek z naciskami rosyjskimi - mówił Tomasz Sakiewicz.

- Będzie to niesłychane, jeśli okaże się, że nie tylko nas inwigilowano, bo władza chciała się dowiedzieć co my piszemy, jakie są nasze źródła informacji, chociaż władzy polecam bardziej czytanie gazety niż jej inwigilowanie. Gdyby się okazało, że oni jeszcze coś zrobili na żądanie, zlecenie, szantaż rosyjski, to mamy do czynienia ze zdradą narodową - podkreślił.

- Minister Macierewicz powiedział, że to wszystko jest wyjaśniane. Jak rozumiem ta sprawa będzie miała swój dalszy tok - dodał zapowiadając, że dziennikarze "Gazety Polskiej" będą drążyli i zbierali informacje na ten temat.